czwartek
| 19 września 2019

Jest rok 1906. W Królestwie Polskim, połączonym unią personalną z Imperium Rosyjskim, pracujący na Wiśle warszawscy piaskarze dokonują przypadkowego odkrycia. Przypomina ono o dawnej świetności Rzeczpospolitej, choć z drugiej strony przywodzi na myśl wielkie spustoszenie, jakie przyniósł naszej ojczyźnie potop szwedzkich wojsk.

Warszawska prasa rozpisuje się na temat wyłowionych zabytków, wśród których znalazło się kilka fragmentów i detali architektonicznych, m.in. rzeźba delfina, która była fragmentem fontanny, wazony ogrodowe, a także kule armatnie. Sądzono, że elementy architektoniczne pochodzą z Pałacu Kazimierzowskiego i otaczającego go ogrodu. Z ówczesnych relacji wiadomo, że piaskarze odkryli również rzeźbę orła, którą chcieli wydobyć. Przedsięwzięcie to zakończyło się jednak niepowodzeniem. Ptak stracił skrzydło i tak okaleczony poszedł z powrotem na dno. Samo skrzydło zaginęło w trakcie II wojny światowej. Pomimo tak interesujących znalezisk nie prowadzono później żadnych prac mających na celu przebadanie dna Wisły w poszukiwaniu innych zrabowanych dzieł sztuki. Znów zakryły je mroki dziejów i zawirowania historyczne. Tak było aż do 2008 roku.

Wtedy właśnie na Uniwersytecie Warszawskim zainicjowano projekt, którego celem było zlokalizowanie i wydobycie zabytków, które podczas najazdu szwedzkiego w 1655 roku zostały zrabowane z rezydencji królewskich i warszawskich pałaców, a następnie zatonęły w Wiśle na skutek przeładowania niektórych łodzi. Rabowane dzieła sztuki miały zostać spławione statkami do Gdańska, gdzie czekały już szwedzkie żaglowce. Inspiracją do przeprowadzenia badań dna Wisły była informacja o tym, że co najmniej jedna barka z okresu Potopu Szwedzkiego, transportująca rzeźby, marmury i działa poszła na dno na wysokości Warszawy. Nie było jednak wiadomo, gdzie dokładnie zatonęła.

Badaniami kierował dr Hubert Kowalski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, a organizowali je dr Justyna Jasiewicz z Instytutu Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych UW oraz Marcin Jamkowski – dziennikarz wyprawowy, podróżnik, fotograf, filmowiec i członek The Explorers Club. Ponadto w pracach uczestniczyli dr Andrzej Osadczuk z Uniwersytetu Szczecińskiego, dr Piotr Kuźniar z Politechniki Warszawskiej oraz dr Grzegorz Kowalski z Wydziału Fizyki UW. Badaczy wspomagali liczni eksploratorzy i osoby specjalizujące się w pracach podwodnych.

Początki poszukiwań nie były łatwe. XX-wieczni piaskarze nie pozostawili bowiem żadnych opisów miejsca swojego odkrycia. Ówczesna prasa również nie podawała takich informacji. Naukowcy przez ponad dwa lata próbowali namierzyć resztę utraconych przez Szwedów w XVII w. łupów. Badania rozpoczęły się od analiz map oraz prac archiwalnych. Szczęście dopisało dr. Hubertowi Kowalskiemu, bowiem znalazł on list napisany po II wojnie światowej przez syna jednego ze stołecznych piaskarzy. Niejaki pan Paś zgłosił się do Rady Narodowej z prośbą o zapomogę, wspominając, że jego ojciec wydobywał z Wisły zabytki, z których wiele mogło wciąż jeszcze pozostać pod wodą, na wysokości warszawskiej Cytadeli.

Naukowcy przystąpili do badania dna Wisły. Udało się namierzyć pierwsze obiekty i sporządzić jedną z najdokładniejszych map dna Wisły. Jednak współpraca z naturą nie przebiegała tak pomyślnie, jak mogliby sobie tego życzyć odkrywcy. W 2010 roku przez Warszawę przeszły fale powodziowe, co znacznie utrudniło pracę, ponieważ namierzone obiekty zostały zasłonięte. W roku 2012 natomiast odnotowano rekordowo niski stan Wisły, niespotykany od czasu pierwszych pomiarów jej poziomu, czyli od około 200 lat. Dzięki temu badacze mogli obejrzeć miejsca wcześniej niewidocznych gołym okiem.

Badacze, nurkując i przeszukując płycizny, odkryli 99 XVII-wiecznych arcydzieł z marmuru i alabastru. Wydobycie zabytków rozpoczęło się pod koniec listopada 2011 roku. Polscy naukowcy "wyłowili" około 5 ton zabytków.

Znaleziska obrazują ogrom szwedzkiego spustoszenia. Są to bowiem m.in. dwumetrowy trójkątny fragment ozdobnej arkady z marmuru, na której widniał snopek (element herbu dynastii Wazów), nadproże, fragment łuku, fragmenty cennej arkady oraz fragment fontanny, czy marmury z królewskich posiadłości. Co ciekawe, nie był to wyłącznie kamień pochodzący z Polski, lecz także z importu europejskiego z Niderlandów, a więc była to cenna budowla należąca do króla. Odkryto również konsolę – identyczną z tą wyłowioną w 1906 roku przez warszawskich piaskarzy; fragmenty drewnianego wraku: wręgi, fragmenty poszycia dna, deski tworzące niegdyś burty. Około 100 metrów dalej naukowcy znaleźli spore składowisko marmurowych fragmentów elewacji, arkady ogrodowej, podłóg, parapetów oraz 700-kilogramowe nadproże. Nie było to jednak największe zaskoczenie. Wśród tych zabytków zalegały porozrzucane kule armatnie. Po kilku dniach ich wydobywania zliczono ponad 30 sztuk. Znalezisko to jest tym bardziej ekscytujące, że wzmianki o kulach armatnich pojawiły się w 1906 roku w relacjach stołecznych piaskarzy.

Elementy, które zakwalifikowano jako zrabowane z Zamku Królewskiego, najprawdopodobniej pochodzą z pierwszej fazy przebudowy jego wnętrza. Są cenne, tym bardziej że do naszych czasów nie zachowały się z niej żadne ślady materialne, ani nawet szkice, czy dokumenty obrazujące ówczesny wygląd budowli.

Kolejną ciekawą grupą artefaktów była ta zgromadzona wokół marmurowej fontanny ogrodowej, którą zdobiły manierystyczne rzeźby w formie czterech głów wypluwających wodę. W jej pobliżu zalegał fragment czarnego marmuru, importowanego prawdopodobnie z Niderlandów, który zdobiły nazwiska i daty z połowy XVII w. Nieopodal znaleziono dwumetrowe kartusze herbowe, elementy balustrady, konsolę zwieńczającą kolumnę, marmurowe wsporniki do ław ogrodowych zdobione rzeźbieniami oraz fragment schodów.

Szwedzi chcieli zrabować nawet posadzkę! W głębi Wisły wydobyto około 250 kafli pochodzących z zamkowej podłogi oraz misy do ogrodowych fontann. Ponadto odkryto kilkanaście drewnianych kół do armat (niektóre z nich zachowane w doskonałym stanie) oraz wiele elementów wozów: dyszle, osie, metalowe łączniki.

Historia badania dna Wisły ma swój dalszy ciąg w Sztokholmie. Z zamiarem odnalezienia śladów po polskich zabytkach w szwedzkich rezydencjach udał się tam dr Hubert Kowalski wraz z Izabelą Scorupco. Razem przeszukali tamtejsze archiwa i biblioteki. Brak im jednak nadziei na odzyskanie zrabowanych z Rzeczpospolitej zabytków, ponieważ na mocy zawartego w XVII wieku pokoju ze Szwecją Polska zrzekła się roszczeń do zagrabionych dóbr… a mieszkańcy szwedzkiej stolicy nie zdają sobie sprawy z tego, że oba kraje były kiedykolwiek w stanie wojny.

Badania przyniosły wiele cennych odkryć. Prace archeologów doczekały się ekranizacji. W 2014 roku pojawił się film "Uratowane z Potopu". Wyłowione z Wisły po 350 latach skarby po konserwacji dołączyły do tych odkrytych w 1906 roku przez stołecznych piaskarzy i wzbogaciły zbiory Muzeum Historycznego m. st. Warszawy.

Fot. Pixabay

Opublikował:
Marta Maciejewska
Author: Marta Maciejewska
O Autorze
Absolwentka politologii, dziennikarka oraz pasjonatka archeologii i historii. Uwielbiam zwiedzanie wszelkich muzeów, zapach książek i dobre seriale.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.