niedziela
| 26 maja 2019

Kilka miesięcy temu, młody, nowoczesny, postępowy polityk francuski – Ian Brossat, prywatnie gej i wojownik o prawa mniejszości seksualnych – napisał: "W 1939 r. mój żydowski dziadek uciekł z Polski, by uciec przed antysemityzmem. Na szczęście dla niego natknął się na ludzi, którzy otworzyli mu drzwi." Wpis dotyczył ksenofobii i był aluzją między innymi do Polski i innych krajów, które nie chcą przyjmować uchodźców.

Jasny gwint! Jeszcze jeden przypadek Żyda, który musiał uciekać z Polski przed antysemityzmem. Cholera. Może jednak Żydzi mają rację, że wszystkie inne narody były super, tylko nasz był tak krwiożerczy i wrogo nastawiony do tych biednych i niewinnych Żydów? No spójrzcie tylko na to zdjęcie, zrobione w 1996 roku. Młody, przystojny chłopak – 16-letni wówczas Ian Brossat – przytulony do kochanego dziadziusia. Czyż nie jest słodkie? Czy tych dwóch sympatycznych Żydów mogło zrobić coś złego? Sorry, ale od razu widać, że nie.

Kilka drobiazgów jednak się nie zgadza. To tylko nic nieznaczące szczegóły. A co tam, zgwałcę logikę i wypiszę te drobiazgi, żeby robić antysemicką propagandę. Wyssałem to przecież z mlekiem matki.

Pierwszym, nic nie znaczącym, cholernie wymuszonym drobiazgiem jest to, że sympatyczny "dziadzio" francuskiego polityka – owszem – uciekł z Polski przed antysemityzmem. Tyle że Żyd Brossat "zapomniał" dopisać (każdemu się może zdarzyć hejterzy!), że uciekł z Polski po tym, jak wybuchła wojna. Może i przed antysemityzmem, ale nie polskim, a niemieckim.

Facet urodzony w Polsce przeżył w niej 21 lat, a uciekł przed "polskim antysemityzmem" w pierwszych dniach po wkroczeniu hitlerowców na teren Polski. No co? Matematycznie to przecież możliwe, że tych dwóch wydarzeń nie wolno łączyć! Żył sobie u nas 21 lat, nagle uznał: "A pier**lę, uciekam, nie będę dłużej znosił tego okropnego polskiego antysemityzmu! O! Cześć Niemcy! Wy do Polski? A ja wręcz przeciwnie. Życzę Wam miłego pobytu, tylko uważajcie na Polaków, to straszni naziści!". Sami widzicie, że się czepiam na siłę jak rasowy manipulator i podaję jakieś gówno warte pseudoargumenty.

Pozwólcie jednak, że będę kontynuował swoją obleśną propagandę. "Dziadzio" Iana Brossata nie był takim zwykłym "dziadziem". Choć oczywiście możemy się spierać o definicję zwrotu: "zwykły dziadzio". Bo co to właściwie znaczy "zwykły dziadzio"? Dla mnie, zaściankowego, konserwatywnego mamuta, kierującego się staroświeckimi stereotypami, "zwykły dziadzio" jest jak mój dziadek – na grzyby pójdzie, wędkę w stawie pomoczy, w karciochy pogra, historię sprzed lat opowie, nalewkę sobie golnie, kiedy babcia nie widzi. Ale umówmy się – to ja.

A może dla bardziej postępowych ludzi "zwykły dziadzio" to na przykład najwyższy rangą sowiecki szpieg kiedykolwiek złapany w Izraelu, konfident pracujący dla KGB, zdrajca własnego narodu, skazany na 20 lat więzienia?

Bo taki właśnie był ten sympatyczny "dziadzio" ze zdjęcia, Marcus Klingberg. Biedaczysko, które musiało uciekać z Polski przed antysemityzmem. Tak, panie Brossat, właśnie przekonał pan mnie i cały świat, że brak zgody na przyjmowanie uchodźców to – jak widać na przykładzie pana dziadka – straszny błąd. Jakie to szczęście, że "natknął się na ludzi, którzy otworzyli mu drzwi"! Aż przypomniał mi się Salman Abedi, który też "natknął się na ludzi, którzy otworzyli mu drzwi". A potem, dzięki temu, przed 23 osobami otworzyły się drzwi cmentarza, a przed ponad 800 – drzwi szpitala.

Ktoś powie: "to, że dziadek był zły, wcale nie znaczy, że wnuk też musi być, bo poglądów się przecież nie dziedziczy i wnuk nie odpowiada za grzechy dziadka". Oj, ugryź się w język, szanowny lewaku, zanim coś takiego napiszesz. Zwłaszcza w tym przypadku.

Francuski Żyd Ian Brossat, wnuk żydowskiego szpiega KGB, kandyduje aktualnie do europarlamentu jako... członek Komunistycznej Partii Francji.

Tak. Żyjemy w czasach, gdy prounijne media robią gigantyczną aferę z powodu nazistowskiego torciku w lesie, a nikomu nie przeszkadza, że partia mająca zbrodniczy ustrój totalitarny w nazwie, wprowadza swoich kandydatów do europarlamentu!

Powrót nacjonalizmu? "Aaa! Skandal! Walczyć! Nie ustawać! Niszczyć w zarodku! Zero tolerancji!".

Powrót komunizmu? "Nie mówmy o tym, udawajmy, że nic się nie dzieje". Zbywajmy to uniwersalnym: "to tylko teorie spiskowe". Może "tępe barany" (czyli społeczeństwo) się nie zorientują?

Wyrwaliśmy się ze szponów Rosji i komunizmu, żeby schować się w ciepłym gniazdku Unii Europejskiej tylko po to, by wysłuchiwać, jak wnuk żydowskiego komunisty, agenta KGB, oczernia nas na arenie międzynarodowej i próbuje dostać się do europarlamentu z ramienia partii komunistycznej, która zresztą przecież już ma tam kilku swoich przedstawicieli. Machajcie dalej swoimi unijnymi flagami, jełopy. Flagi z sierpem i młotem też już możecie powoli odkurzać.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi troszkę po dekomunizować Polskę. Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.