sobota
| 21 września 2019

Sara Winter była feministką. Ale nie taką szarą feminą, co to wąsa zapuści, naczyń nie pozmywa w ramach protestu i chorągiewką pomacha, tylko taką prawdziwą feminaziolką, z krwi i kości. Nie wiem jak jest po portugalsku "Moja c***, moja sprawa", ale możesz być pewny, że Sara krzyczała to nie raz. Była współzałożycielką radykalnej organizacji FEMIN w Brazylii. Wraz z koleżankami walczyła z religią i organizowała krzykliwe protesty w obronie swobodnej aborcji. Chodziła na protesty z cyckami na wierzchu, pomalowanymi farbą.

W pewnym momencie coś się jej odmieniło. Zaczęła publicznie odcinać się od dawnych poglądów i napisała, że promowanie aborcji było jej "ogromnym błędem". Zaczęła również "z całego serca" prosić o wybaczenie za wyśmiewanie i obrażanie wiary. Zaczęła otwarcie pisać, że zrozumiała, iż była tylko trybikiem w maszynie zarządzanej przez bardzo bogatych ludzi, którzy szczuli feministkami, by promowały aborcję, a w ten sposób przyczyniały się do zmniejszenia populacji w Brazylii.

Zauważyła, że część środowiska feministycznego zajmuje się ukrywaniem pedofilów. Zaczęła dostawać pogróżki. Pisała, że boi się wychodzić z domu. O swojej własnej aborcji, sprzed kilku lat, powiedziała: "Mało brakowało, a wykrwawiłabym się na śmierć. Miałam potem bardzo poważne komplikacje zdrowotne".

Sue Thayer

Sue Thayer przez wiele lat zarządzała kliniką Planned Parenthood, czyli organizacji proaborcyjnej. Zatrudniła się tam, bo chciała "pomagać kobietom". Od początku mogła liczyć na niebotyczne zarobki. Ludzie, którzy za tym stoją, mają nieograniczone fundusze i nie wahają się ich użyć, by wyszkolić sobie wierną armię aborcyjnych żołnierzy i generałów. Kiedy zrozumiała, że pomaganie kobietom jest na ostatnim miejscu listy celów, dla której stworzono tę organizację, zaczęła się buntować.

Zajęło jej bardzo dużo czasu, zanim poczucie udziału w niemoralnym i nieludzkim procederze wzięło u niej górę nad znakomitymi zarobkami, dzięki którym mogła utrzymać w komforcie i luksusie swoje dzieci (czyli niewyskrobane płody). Cóż, lepiej późno niż wcale.

Teraz Sue opowiada o tym, co widziała i zdradza mechanizmy działania aborcyjnego przemysłu, aktywnie walcząc o prawa Nienarodzonych.

Doktor Anthony Levatino

Doktor Anthony Levatino pracował jako ginekolog w Nowym Jorku i był jedynym w swoim regionie lekarzem wykonującym aborcję w zaawansowanej ciąży. W latach 80. uśmiercił ponad 1200 nienarodzonych dzieci. Robił to bez żadnych skrupułów, podchodził do swoich obowiązków bardzo profesjonalnie, uchodził za fachowca. Przełom w jego rozumowaniu nastąpił w roku 1984, kiedy jego adoptowana, kilkuletnia córeczka zauważyła, że jej młodszy braciszek wtargnął na jezdnię. Bez namysłu ruszyła go ratować. Jej dziecięce ciało nie miało szans w starciu z nadjeżdżającym autem.

Zrozpaczony ojciec przez dłuższy czas nie mógł wrócić do pracy. Kiedy wreszcie otrząsnął się i wznowił obowiązki, nie potrafił już w ten sam, zimny, profesjonalny, medyczny sposób patrzeć na strzępy dzieci, które rozrywał szczypcami. Za bardzo kojarzyły mu się z rozszarpaną przez samochód córeczką.

Znak od Boga? "Zabrałeś mi 1200 dzieci, poczuj jak to jest stracić chociaż JEDNO". Człowiek wierzący może tak to zinterpretować. Ateista zapyta pewnie, dlaczego Bóg, jeśli jest sprawiedliwy, miałby za grzechy ojca wyżywać się na jego niewinnej córce. Cóż, jesteśmy zdecydowanie za głupi, żeby zrozumieć perspektywę Boga, tak jak mrówce nie starcza rozumu, by zrozumieć perspektywę człowieka. Nie rozstrzygniemy też, czy śmierć córki doktora należy rozpatrywać w kategoriach przyziemnych czy mistycznych.

Kiedy Levatino dokonywał aborcji, nic go tak nie irytowało, jak tłumek rozhisteryzowanych moherów, protestujących pod jego kliniką. Darzył je całą pogardą, na jaką było go stać, i traktował antyaborcyjne środowiska jak fanatyków religijnych. Traf (lub wola Boża, niepotrzebne skreślić) chciał, że to właśnie te same środowiska pozwoliły mu wypełnić czarną dziurę powstającą w jego duszy za każdym razem, kiedy po śmierci córki przyglądał się swojemu dziełu – szczątkom dzieci, które wydłubał, by "uszanować wybór kobiety".

"Nagle przestałem w tym widzieć wspaniałe prawo wyboru pacjentki. Zacząłem w tym widzieć czyjegoś syna lub córkę. Kiedy wreszcie uda Ci się zrozumieć, że zabijanie dziecka w 20 tygodniu jest złem, to nie zajmie Ci już dużo czasu zrozumienie, że zabijanie dziecka jest złe na każdym etapie jego rozwoju"

– twierdzi dziś nawrócony doktor. 

"Jak mogę dziś naprawić śmierć 1200 dzieci? Nie da się tego naprawić. Zaangażowałem się w działalność antyaborcyjną, a to pomogło mi uleczyć rany i znaleźć przebaczenie"

– dodaje.

Dziś pomaga zrozumieć ludziom, czym naprawdę jest aborcja, a krótki filmik, na którym omawia poszczególne jej etapy, jest puszczany na ulicach Amerykanom, którzy na oczach kamer, w ciągu ledwie kilku minut, potrafią zmienić zdanie o 180 stopni. Pojawiają się łzy, łamiący się głos i ciężki szok. Dla wielu staje się jasne, że "prawo do wyboru" tak naprawdę oznacza "prawo do odebrania życia".

Jak widzicie, nie tylko główna bohaterka głośnego już filmu "Unplanned", radykalnie zmieniła swoje podejście do aborcji pod wpływem własnych doświadczeń. Co chcę przekazać tym wpisem? Że nigdy nie jest za późno, żeby zobaczyć w dziecku człowieka.

I że nie ma nic moralnego w sytuacji, gdy jeden zlepek komórek dla własnej wygody odmawia prawa do życia innemu zlepkowi komórek, tłumacząc to potrzebą większej przestrzeni życiowej dla siebie.

Byli już tacy, którzy odmawiali innym prawa do życia w imię potrzeby zwiększenia przestrzeni życiowej.

I też mieli tysiąc argumentów na usprawiedliwienie swoich potrzeb i zagłuszenie sumienia – własnego oraz należącego do milionów innych ludzi.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi troszkę po dekomunizować Polskę. Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.