czwartek
| 17 października 2019

Zbliżają się wybory do europarlamentu. W obliczu rysującej się katastrofy sondażowej, pokazującej druzgocącą przewagę obozu Zjednoczonej Prawicy nad Platformą Obywatelską, ugrupowanie Grzegorza Schetyny zdecydowało się na rozpaczliwy krok. Do koalicji zaproszono wszystkie siły polityczne, bez względu na orientację, byle tylko zgodziły się na wspólne hasło: "odsunąć PiS od władzy". Co potem? To już nieważne. Przypomina to trochę sławetne "ja z synowcem na czele i jakoś to będzie" sędziego Soplicy. Z zaproszenia skorzystały głównie podmioty zdecydowanie lewicowe (lub ostro skręcające na lewo jak PSL). Koalicja ta jak dotąd nie przedstawiła żadnego spójnego programu poza histerycznym "precz z PiS". Pragnę więc przyjrzeć się tu dotychczasowym osiągnięciom uczestników wspomnianej koalicji w zakresie szeroko rozumianej ochrony przyrody i środowiska (w skrócie ekologii).

Na początek - Platforma Obywatelska (jedyna licząca się siła polityczna w tej koalicji). W ciągu ośmiu lat rządów, PO nie dokonała niczego pozytywnego w zakresie ekologii, miała natomiast szereg "osiągnięć" destrukcyjnych. Udało się jej na przykład ostatecznie "rozłożyć na łopatki" gospodarkę wodną, procedując latami ustawę, która miała ją uzdrowić. Parki narodowe zostały przywiedzione na skraj katastrofy finansowej. Próbowano też zniszczyć polski model leśnictwa, który jest przedmiotem zazdrości wielu państw, przede wszystkim Niemców (którzy sami mieli kiedyś najlepsze leśnictwo w Europie, ale je zniszczyli). Minister finansów (specjalista od kreatywnej księgowości na wzór grecki) chciał zmniejszyć o 0,4 proc. deficyt budżetowy, wchłaniając do budżetu całe finanse Lasów Państwowych. Musiało to spowodować szybki upadek przedsiębiorstwa działającego na zasadach rynkowych (nie da się tego pogodzić z reżimem finansów publicznych), co było dodatkowym, ukrytym celem, bo wtedy można by przeprowadzić prywatyzację przez upadłość (wcześniejsze próby prywatyzacji lasów spotkały się ze zdecydowanym oporem społecznym). Działanie to nie powiodło się wyłącznie dzięki ogromnej determinacji leśników, którzy jeszcze raz uzyskali poparcie społeczne. Platformie Obywatelskiej udało się natomiast zniszczyć Puszczę Białowieską. Na skutek absurdalnych i sprzecznych z prawem decyzji ministra środowiska obecnie ponad 9 tys. ha pięknego lasu świerkowego (w tym Rezerwat Krajobrazowy im. Szafera) stanowi smętne cmentarzysko, zagrażające w dodatku katastrofalnym pożarem.

PSL w trakcie wspólnych, ośmioletnich rządów z PO dzielnie sekundował koalicjantowi. Uczciwość nakazuje zauważyć, że Lasy Państwowe zostały uratowane dzięki sprzeciwowi PSL w Sejmie, ale nie było to świadome działanie władz tej partii. Szef klubu parlamentarnego PSL (choć leśnik z długą praktyką w zawodzie) potulnie zgodził się z wyrokiem, jaki zapadł w sprawie lasów. Zadecydował bunt części posłów, którzy zagrozili głosowaniem przeciw ustawie.

Reanimowany w ramach Koalicji Europejskiej trup polityczny pod nazwą SLD (dla młodszych czytelników przypomnę dawną nazwę: Polska Zjednoczona Partia Robotnicza miłościwie nam panująca z nadania czerwonych carów sowieckich) w czasie kiedy był u władzy (2001-2005) zasłużył się – między innymi – wyjątkowo nieudolnymi działaniami przy tworzeniu sieci obszarów Natura 2000. Decyzje w tym zakresie podejmowano na "chybcika", bez rzetelnego rozpoznania walorów przyrodniczych, aby tylko uskładać odpowiedni procent terytorium kraju. W efekcie powstał twór niespójny, który raczej utrudnia niż ułatwia prawidłową ochronę przyrody.

Nowoczesna wspierała cały czas najgorsze działania PO. Jej posłowie wspierali też czynnie wszystkie najgłupsze pomysły lansowane przez pseudoekologów i ekoterrorystów.

I w końcu Zieloni. Marginalne ugrupowanie o charakterze lewackim, które do swojego programu skupionego na rewolucji w stylu marksistowskim i walce o przywileje dla środowisk LGBT dodało hasła "ekologiczne". Ich "Zielony Manifest" z roku 2003 powinien się raczej nazywać "Czerwony Manifest" lekko przybrany zieleniną.

W latach 90. ubiegłego wieku TVP emitowała bardzo udany serial dla dzieci pod tytułem "Kraina Fraglesów". Były to sympatyczne stworki (kreowane przez słynne mapety) żyjące gdzieś w alternatywnej do naszej przestrzeni, ale borykające się z typowo ludzkimi problemami. Ich nieomylną wyrocznią była niejaka Wiedźma Ple Ple. Urzędowała zanurzona po czubek głowy w stercie odpadków w kącie ogrodu. Przypomniała mi się, kiedy powstała Koalicja Europejska. Tu mamy z kolei do czynienia ze swego rodzaju śmietnikiem politycznym, na którym wylądowały partie, mające samodzielnie niewielkie szanse przekroczenia progu wyborczego. Na tej stercie króluje rozparta Platforma Obywatelska, ferując wyroki nieodbiegające poziomem intelektualnym od wyroczni Wiedźmy Ple Ple.

Mam nadzieję, że nadejdzie wkrótce czas, kiedy PO zakończy żywot na tym politycznym śmietnisku.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Piotr Lutyk
Author: Piotr Lutyk
O Autorze
Dr inż. Piotr Lutyk - leśnik, specjalista w zakresie ochrony ekosystemów, były naczelnik Wydziału Ochrony Ekosystemów Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.