poniedziałek
| 19 sierpnia 2019

Dziennikarka Agnieszka Gozdyra w rozmowie z posłem Jackiem Wilkiem z Konfederacji wykpiwała fakty, których prawdopodobnie nie zna. W programie "Skandaliści" na antenie Polsat News bezrefleksyjnie stwierdziła, że bilans polskiego członkostwa w Unii Europejskiej jest pozytywny słowami: "grube miliardy na plus" oraz "tak czy siak wychodzimy na plus”.

Pani Gozdyra nie rozumie, że Polska cały czas się rozwija, ale nie dzięki mitycznym pieniądzom z Brukseli, a dzięki ciężkiej pracy Polaków. A jakie są fakty i twarde liczby, podawane przez oficjalne instytucje, jak Ministerstwo Finansów, Główny Urząd Statystyczny czy Narodowy Bank Polski? Raczej trudno byłoby oskarżać te instytucje o stronniczość na niekorzyść Unii Europejskiej. A fakty są następujące:

1) Suche transfery pomiędzy biurokratami. Publikowany przez Ministerstwo Finansów bilans transferów finansowych pomiędzy urzędnikami w Warszawie a biurokratami w Brukseli mówi, że saldo rozliczeń finansowych pomiędzy Polską a UE do końca marca 2019 roku wyniosło 109,8 mld euro (unijne dotacje minus polska składka do budżetu UE).

2) Nadwyżka w obrocie usługami. Przez cały okres członkostwa szybko rósł zarówno import do Polski, jak i eksport usług z Polski i bilans obrotu usługami był dodatni. Szczególnie szybko piął się w górę w ostatnich kilku latach. W rezultacie według danych GUS w latach 2004-2018 skumulowany bilans zagranicznego obrotu usługami wyniósł 621,7 mld zł.

To są bilanse "na plus". Inne, WIELOKROTNIE na minus przebijają kwoty, które mówią, że Polska "zyskuje".

3) Drenaż pieniędzy z Polski. Ministerstwo Finansów podaje wysokość dochodów uzyskanych w Polsce przez podatników posiadających siedzibę lub zarząd na terytorium innego niż Polska państwa członkowskiego UE, z tytułu: dywidend i innych przychodów (dochodów) z tytułu udziału w zyskach osób prawnych, odsetek, opłat licencyjnych, przychodów z tytułu świadczeń: doradczych, księgowych, badania rynku, usług prawnych. Łączne kwoty powyższych płatności do poszczególnych państw UE w latach 2005-2017 wyniosły gigantyczną sumę 676,9 mld zł.

4) Uzależnienie od kapitału zagranicznego. Bardzo pogorszyła się międzynarodowa pozycja inwestycyjna, którą aktualny premier Mateusz Morawiecki określił słowami "poziom naszego uzależnienia od kapitału zagranicznego". Jak czytamy w raporcie NBP, międzynarodowa pozycja inwestycyjna jest zestawieniem statystycznym, które przedstawia stany zagranicznych aktywów i pasywów finansowych podmiotów krajowych na koniec danego okresu. Różnica pomiędzy wielkością aktywów i pasywów zagranicznych stanowi międzynarodową pozycję inwestycyjną netto, która informuje, czy dany kraj jest wierzycielem, czy też dłużnikiem netto w stosunku do zagranicy. Otóż jesteśmy dłużnikiem, bo międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto Polski w 2017 r. wyniosła -1213 mld zł. W 2003 roku, czyli zanim weszliśmy do UE, było to -328 mld zł, co oznacza, że w tym czasie wskaźnik ten pogorszył się niemal cztery razy.

5) Wzrost zadłużenia zagranicznego. Według danych NBP, w 2003 roku zadłużenie zagraniczne Polski wyniosło 374 mld zł, podczas gdy na koniec 2018 roku – 1348,9 mld zł, czyli wzrosło 3,5-krotnie. Tymczasem z danych Ministerstwa Finansów wynika, że tylko na bieżącą obsługę długu publicznego w latach 2004-2019 łącznie zostanie wydane ponad 509,7 mld zł.

6) Luka w VAT, która nie byłaby możliwa, gdyby nie Unia Europejska i jej uregulowania dotyczące tego podatku. Szacunki Ministerstwa Finansów oraz Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych wskazują, że łączna luka w VAT w Polsce w latach 2004-2018 sięgnęła kwoty 390 mld zł.

7) Deficyt w handlu towarami. Bruksela ma pierwszorzędny wpływ na polską wymianę towarową. Z jednej strony ułatwia handel w ramach UE, a z drugiej utrudnia handel z krajami pozaunijnymi. W rezultacie prowadzenia takiej polityki w latach 2004-2018 Polska miała bardzo głęboki deficyt w towarowym handlu zagranicznym, co zdaniem części ekonomistów jest bardzo niekorzystnym zjawiskiem. Z danych GUS wynika, że saldo obrotów towarowych handlu zagranicznego wyniosło w tym czasie -521 mld zł.

8) Regulacje unijne. W 2004 r. Peter Mandelson, ówczesny unijny komisarz ds. handlu, zachowawczo oszacował, że unijne dyrektywy i regulacje kosztują 4 proc. PKB UE. Według danych brytyjskiego rządu z 2005 r. wszystkie regulacje kosztują brytyjską gospodarkę ok. 10-12 proc. PKB. Z kolei w 2009 r. Europejski Związek Izb Przemysłu i Handlu Eurochambers oszacował, że wszystkie regulacje unijne i krajowe kosztują 12,3 proc. PKB UE, przyjmując jednocześnie, że 72 proc. z regulacji obowiązujących w Wielkiej Brytanii to przepisy z Brukseli. Oznaczałoby to, że unijne regulacje kosztują brytyjską gospodarkę ok. 9 proc. PKB. Przed laty francuski profesor Patrick Messerlin wyliczył, że unijne regulacje generują stratę ok. 5-7 proc. PKB. Gdyby ostatecznie przyjąć ostrożną wartość 6 proc, oznaczałoby to utratę przez Polskę niemal 1,4 bln zł w ciągu 15 lat członkostwa.

9) Emigracja Polaków. Polacy, którzy wyemigrowali za granicę, nie przyczyniają się do wzrostu PKB Polski, a kraju, gdzie się osiedlili. Przyjmując skromnie, że będąc w kraju, przyczyniliby się do wzrostu dobrobytu w takim samym stopniu, jak przeciętni Polacy mieszkający w Polsce, można oszacować, ile wynosi strata z powodu ich wyjazdu. Według danych GUS, w latach 2004-2018 na emigracji przebywało średnio 2,1 mln Polaków (od 1 mln w 2004 r. do ponad 2,5 mln w 2018 r.). W tym czasie ludzie ci potencjalnie mogliby wytworzyć 1370 mld zł PKB. Traciliśmy średniorocznie 6 proc. PKB (w 2017 r. – już 7 proc. PKB). Emocjonalne koszty rozłąki z rodziną trudno policzyć.

10) Co nas czeka? Przede wszystkim koszty. Po pierwsze, zakup uprawnień do emisji CO2, co przy aktualnej wielkości emisji tego gazu (w 2017 r. Polska wyemitowała 326,6 mln ton CO2) i cenach uprawnień (25 euro/t) będzie kosztowało polską gospodarkę ok. 35 mld zł rocznie. Po drugie, kary za nieosiągnięcie unijnego poziomu recyklingu odpadów. W 2016 r. wiceminister środowiska Sławomir Mazurek mówił, że kary mogą wynieść kilka tysięcy euro dziennie. Po trzecie, koszty transferu energii z OZE z państw członkowskich, które mają nadwyżkę tej energii, co NIK szacuje na 8 mld zł rocznie. Po czwarte, nieoszacowane koszty związane z przyjęciem euro, do czego ostatecznie będzie musiało dojść.

O ile więcej mógłby wzrosnąć dobrobyt Polski, o ile więcej mogliby zarabiać Polacy, gdyby nie przedstawiony powyżej drenaż finansowy ze strony Unii Europejskiej? Czy nadal pani Gozdyra uważa, że "grube miliardy na plus" oraz "tak czy siak wychodzimy na plus"? Konieczny jest rzetelny bilans polskiego członkostwa w UE, a tego nie zrobią eurofanatycy, a tylko eurorealiści. Być może ci wybrani do Parlamentu Europejskiego.

Więcej na temat członkostwa Polski w UE piszę w mojej książce "Socjalizm według Unii".

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor trzech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.