poniedziałek
| 24 czerwca 2019

 

Wyjście z Unii Europejskiej oznacza dla nas katastrofę. Wystarczyłby jeden rok, by Polska się zawaliła. Nie mamy przecież własnej polityki gospodarczej, własnego przemysłu i własnego sektora finansowego. Nasze rolnictwo dopiero nabiera skrzydeł. Warto pamiętać też, że blisko 70 proc. polskiego długu znajduje się w zagranicznych rękach.

Gdyby Polska nie weszła do UE w 2004 roku, to bylibyśmy zdani sami na siebie. Niewątpliwie polska gospodarka i my, jako naród, bylibyśmy bardziej przedsiębiorczy i konkurencyjni niż obecnie. Fundusze unijne znacznie osłabiły naszą zdolność rywalizacji rynkowej, bo po co się wysilać, skoro można skorzystać z pieniędzy z Unii.

Zapewne nie będąc w Unii, nie mielibyśmy nierynkowych norm prawnych ujednolicających i psujących rynek (jak np. wszelkiego rodzaju kwoty produkcyjne, które dzielą na zasadzie krótkiej kołderki unijny rynek zbytu pomiędzy poszczególne kraje członkowskie). Być może mielibyśmy mniej dróg, wybrukowanych "unijną" kostką chodników, ośrodków kultury i sportu, basenów itp., ale te inwestycje infrastrukturalne, które byśmy wykonali, miałyby większy sens, bo oparte byłyby na rachunku ekonomicznym i ich przydatności. Polska, nie mając żadnych zewnętrznych wpływów finansowych, musiałaby sama wypracować zyski. Zapewne przedsiębiorczość byłaby na wyższym poziomie, bo politycy nie tworzyliby prawa absurdalnego i blokującego jakiekolwiek inicjatywy rynkowe Polaków i polskich firm. W końcu to od ich kreatywności zależałyby wpływy do budżetu. Tak się dzieje we wszystkich krajach, które nie korzystają z żadnego niekredytowego wsparcia finansowego, jak np. Turcja (jej średnie tempo rozwoju za ostatnie 3 lata wyniosło 3,7 proc. PKB, podczas gdy wcześniej był on nie mniejszy niż 6, a momentami nawet 10 proc. PKB). Nie mówiąc już krajach regionu Azji i Pacyfiku (bez Chin), które rozwijały się w średnim tempie ponad 6 proc. i według prognoz zostanie ono utrzymane.

Nie zmienia to jednak faktu, że pomysł wyjścia naszego kraju z Unii Europejskiej w najbliższej przyszłości jest – delikatnie mówiąc – nierozsądny. Polska musi pozostać w UE, bo jest za słaba ekonomicznie (2/3 polskiego PKB wytwarzają zagraniczne firmy w Polsce) i finansowo (blisko 70 proc. długu publicznego Polski jest w obcych rękach). To dzięki unijnym pieniądzom polskie rolnictwo oraz sektor przetwórczy dokonał technologicznego skoku cywilizacyjnego.  

Polska jest wręcz skazana na Unię, a Unią na Polskę, bo potrzebuje ona polskiego rozwoju, by sama nie utonęła w kryzysie. Niemiecka gospodarka wyszła na prostą, m.in. z tego powodu, że polskie firmy dostarczają dla niemieckiego przemysłu wysokogatunkowy towar po atrakcyjnej cenie. 60 proc. polskiej produkcji rolno-spożywczej trafia na ten rynek. Niemiecki przemysł samochodowy wiele zyskuje na współpracy z polskimi firmami wytwarzającymi części i podzespoły. Tak samo branża meblowa. Wszelkie pomysły o wyjściu z Unii póty co są z gatunku politycznego i ekonomicznego sajens fikszyn, chyba że ktoś życzy Polsce źle i naprawdę chce zastosowania wobec niej w całej okazałości mechanizmów wolnorynkowych, o których pisał onegdaj Adam Smith.

Trzeba pamiętać, że po 2020 roku polscy rolnicy będą otrzymywać mniej pieniędzy z Unii Europejskiej (tzw. dopłaty bezpośrednie). Dzięki nim w minionych latach (2007-2013) oraz w obecnej perspektywie finansowej (2014-2020) setki tysięcy rolników w Polsce dokonało modernizacji swoich gospodarstw, i w trudnych czasach kryzysu czy zdarzeń naturalnych (np. susza lub powódź) przetrwało na rynku. To się jednak skończy, bo po 2020 roku polscy rolnicy stracą ok. 80 proc. wartości dopłat, które są ważną częścią ich dochodów. W rezultacie sami będą musieli znaleźć te pieniądze. Jeśli Polska by wystąpiła z UE, to nie zobaczą nawet tych 20 procent.

Polska musi być w UE z jeszcze jednego powodu. Będąc państwem członkowskim, będzie miała wpływ na ustalenie warunków integracji gospodarczej Ukrainy ze Wspólnotą. Jeśli wyjdzie z Unii, będzie skazana na skutki tej integracji, nie mając wpływu na negocjacje.

Należy budować konkurencyjność Polski przez wewnątrzkrajowe ułatwienia prawne i fiskalne. W polskim prawodawstwie jest wiele zawalidróg. Wystarczy je usunąć, a Polacy wykorzystają swój potencjał i będą podbijać rynek UE, i nie tylko jej, wysoką jakością towarów oraz konkurencyjną ceną. Tak zrobiła już polska branża drobiarska i polscy producenci jabłek. Dajmy szansę innym, a nie myślmy jak wykończyć polskie rolnictwo.

Jacek Strzelecki

Instytut Gospodarki Rolnej

Fot. Sacratomato_hr/Wikimedia


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.