poniedziałek
| 24 czerwca 2019

 

W piątek po ogłoszeniu wyników referendum w sprawie wyjścia albo pozostania Wielkiej Brytanii w UE polski minister finansów oraz cały nasz rząd musieli zażyć silne środki uspokajające, bo Brytyjczycy prawie na przysłowiowy amen "załatwili" polski budżet.

Szok wywołała wiadomość, że rentowność (oprocentowanie) 10-letnich polskich obligacji skoczyła z 3 proc. do 3,23 procent. Rząd tak się wystraszył, że ustami ministra finansów odwołał zaplanowaną na piątek sprzedaż kolejnej partii obligacji, bo bał się, że za pożyczone pieniądze Polacy będą musieli zapłacić jak za zboże.

Rentowność polskich obligacji szokuje, bo w zderzeniu z 3 proc. PKB za pierwszy kwartał tego roku oznacza, że rząd Beaty Szydło będzie musiał znaleźć dodatkowe pieniądze na obsługę długu. Tylko skąd je wziąć, skoro na przyszły rok musi znaleźć 23 mld zł na sam program "Rodzina 500+"?

Dodatkowe miliardy na obsługę większych kosztów długu mogą być przysłowiowym gwoździem do trumny dla finansów państwa. Już w tym roku deficyt jest najwyższy w historii (wynosi 54,7 mld złotych). Choć minister finansów zapewnia, że rząd ma poduszkę finansową w wysokości 60 mld zł i że niebawem NBP wpłaci do budżetu 8 mld zł zysku, to zapomniał dodać, że jeszcze w tym roku musi spłacić wierzycieli (wykupić obligacje) na kwotę ponad 60 mld złotych. Każda wyższa rentowność powoduje, że finanse państwa wpadają – delikatnie mówiąc – w pułapkę zadłużeniową, za którą zapłacą Polacy.

Zapewne z tego powodu w piątek rząd zlał zimny pot, bo gdyby rentowność ta utrzymała się, a w najbliższych dniach wystrzeliły rentowności następnych serii obligacji, to – powiedzmy sobie szczerze – rząd nie będzie miał wyjścia i będzie musiał ciąć wydatki w budżecie na przyszły rok, w tym na "Rodzinę 500+". Tak podpowiada ekonomia, ale polityka rządzi się innymi prawami, i rzadko politycy w pierwszej kolejności troszczą się o finanse państwa.

Dlatego eksperci nie mają wątpliwości, że jeśli rynki nie będą sprzyjały polskim finansom, to decyzji o utrzymaniu lub likwidacji (w najlepszym razie ograniczeniu) "500+" nie podejmie minister finansów, ale czynniki polityczne przy ul. Nowogrodzkiej, czyli w siedzibie PiS. A czego nie robi się dla wyborców.

Jacek Strzelecki

Fot. FB Prawo i Sprawiedliwość


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.