poniedziałek
| 10 grudnia 2018

Dobrze byłoby dotrzeć do Marka Posobkiewicza, który z ramienia Głównego Inspektoratu Sanitarnego jest pomysłodawcą tego projektu - mówiła w rozmowie z dziennikarzem wSensie.pl Justyna Socha, działaczka STOP NOP na temat rzekomego projektu dotyczącego przymusowych szczepień dla osób dorosłych.

Dobrze byłoby dotrzeć do Marka Posobkiewicza, który z ramienia Głównego Inspektoratu Sanitarnego jest pomysłodawcą tego projektu - mówiła w rozmowie z dziennikarzem wSensie.pl Justyna Socha, działaczka STOP NOP na temat rzekomego projektu dotyczącego przymusowych szczepień dla osób dorosłych.

Z moich ustaleń wynika, że trwa przygotowanie projektu, który miałby na celu przymusić osoby dorosłe do szczepień. Czy Pani coś wiadomo na ten temat?

Tak, jedyne informacje, jakie można na ten temat zdobyć są w biuletynie informacji publicznej rządu. Są to jakby założenia dotyczące ustawy. W projekcie jest mowa o tzw. szczepieniach interwencyjnych. Mają one być wprowadzane kiedy eksperci stwierdzą, że istnieje taka potrzeba. I tak naprawdę taką potrzebę można znaleźć w każdej chwili, bo wystarczy jak na danym obszarze jest więcej zachorowań niż w poprzednim roku w danym okresie. W każdej chwili mamy przecież jakąś epidemię. Za przykład można podać tu krztusiec i oczywistością jest, że rzeczywista ilość przypadków krztuśca jest wielokrotnie wyższa. Także wystarczy bardziej wnikliwie rejestrować takie zdarzenia żeby stwierdzić, że tych zachorowań jest więcej. Według pewnych informacji wynika, że osoby, które odmówiłyby takiemu szczepieniu będą miały karę grzywny. Także jest podobnie jak w przypadku rodziców, którzy nie chcą szczepić dzieci. Poza tym już teraz są w ustawie zapisy, które mówią o ogłoszeniu stanu epidemii i wtedy można szczepić pod przymusem. Już nie tylko administracyjnym, ale także fizycznym, przy pomocy Policji. 

Nie sądzi Pani, że w tym jak i w innych przypadkach chodzi o sprzedaż szczepionek i zarobek koncernów farmaceutycznych? Przypomnijmy, że kilka lat temu straszono Polaków epidemią groźnej grypy i namawiano nas do masowych szczepień. Polski rząd wówczas nie wykupił szczepionek, jak się okazało słusznie, bo mitycznej epidemii nie było.

Wszystko jest możliwe. W przeglądzie Cochrane Collaboration znajdziemy wniosek, że nie ma dowodów na skuteczność tych szczepionek dla grupy ryzyka, a właśnie dla nich jest ona proponowana. To, o czym mówią eksperci, powołując się na to, że budżet państwa nie straci pieniędzy związanych z leczeniem powikłań grypowych, trudno uznać za fakt. Nie ma dowodów na to, że ogranicza się liczba hospitalizacji, czy absencji chorobowej ze względu na podanie szczepionki. Co sezon te szczepionki są dosyć agresywnie promowane. Mimo, że wiadomo, że naukowcy niekoniecznie utrafią z typem wirusa, który do nas dotrze. Także bardzo możliwe, że przemysł szuka nowych narzędzi żeby te szczepionki jednak sprzedać. W ustawie, o której mówiłam poprzednio jest podobno zapis, który stwierdza, że szczepienia będzie mogła kwalifikować pielęgniarka, a nie lekarz. Żeby wszystko sprawniej szło w sytuacji potrzeby tej interwencji, czyli tego nałożenia obowiązku już nie tylko na dzieci.

Czyli może dojść do sytuacji, w której pójdziemy do przychodni, zaczniemy kasłać i pielęgniarka nagle stwierdzi, że będzie interweniowała. Podejmie decyzję, że chce nas zaszczepić, bo to ona jest osobą decyzyjną w tej sprawie i nie ma potrzeby, by robił to lekarz? 

Jedna ze zmian zaproponowanych w projekcie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych jest uprawnienie pielęgniarek do kwalifikowania osób dorosłych na szczepienie przeciwko grypie. Obecnie mogą to robić jedynie lekarze. Ma to zwiększyć liczbę wykonywanych szczepień. Już teraz rodzice doświadczają dużej presji ze strony pielęgniarek, na które nacisk wywiera sanepid - instytucja hybryda, z jednej strony nadzorująca szczepienia, magazynująca szczepionki i handlująca nimi, z drugiej mająca wpływ na tuszowanie przypadków ich powikłań. Pomysły te nie maja nic wspólnego z prawem do świadomej zgody, które każdy obywatel ma zagwarantowane od powstania Kodeksu Norymberskiego, po medycznych eksperymentach na ludziach, prowadzonych przez dr Mengele i innych hitlerowskich lekarzy. Warto dodać, że statystyki grypy są fałszywe, ponieważ grypa prawdziwa stanowi od 5 do 30 proc. zachorowań w danym sezonie. Dorosła osoba na grypę prawdziwą choruje średnio tylko raz na 20 lat.

Jeżeli okaże się, że taka ustawa wejdzie w życie to nie uważa Pani, że będzie to skandal? Jesteśmy ludźmi dorosłymi, decydujemy sami o sobie. Wiemy co dobre a co złe, a tu okazuje się, że ktoś wie lepiej od nas i tym kimś jest państwo. 

Ja usiłuję od piątku uzyskać treść tego projektu. Pisałam do biura prasowego rządu, ale przekierowano mnie do głównego inspektoratu sanitarnego, który to nie odpowiada na moje pytania. Chciałabym po prostu przeczytać tę ustawę. Pokazać ją prawnikom, bo póki co, jak rozumiem ustawa nie jest przyjęta przez rząd. Dopiero jest na zlecenie rządu opracowywana przez ministerstwo zdrowia i główny inspektorat sanitarny. 

Czyli organem odpowiedzialnym za pomysł wprowadzenia pod głosowanie ustawy dotyczącej nakazu szczepień u dorosłych jest główny inspektorat sanitarny?

Tak, więc dobrze byłoby dotrzeć do Marka Posobkiewicza, który z ramienia GIS jest pomysłodawcą tego projektu. Może Pani się uda?

Próbowałam skontaktować się z rzeczonym panem, ale póki co w sekretariacie słyszę, że "jest w delegacji". Proszę powiedzieć, co Panią najbardziej razi w tej sytuacji? 

Mnie najbardziej razi brak kontroli społecznej nad tym wszystkim, bo obawiam się, że zgłoszone od STOP NOP uwagi w trakcie konsultacji publicznych nie będą kompletnie wzięte pod dyskusję. Ponadto stowarzyszenie STOP NOP alarmuje, że wszelkie grupy eksperckie, które doradzają, nie są weryfikowane, czy nie mają konfliktu interesów i nie są zobowiązane do składania oświadczeń mimo, że jest to standardem w innych krajach np. w Niemczech, czy bodajże w Rumunii. Wprowadzono tam przepisy, które mają zapobiec korupcji w ochronie zdrowia. U nas jakby ten problem nie istniał. Ja osobiście też mam sprawę w sądzie za petycję, która żąda kontroli nad tym zjawiskiem.

Niebywałe, mam rozumieć, że Pani starania odnośnie kontroli systemu zdrowotnego są kwitowane wytoczeniem sprawy sadowej wobec Pani?

Była to petycja stowarzyszenia a ja dostałam prywatną sprawę. Postulaty nadal nie zostały spełnione.

Wracając do meritum, spróbujmy sobie wyobrazić, czysto teoretycznie, gdyby ta ustawa weszła w życie to jakie mogą być konsekwencje odmowy szczepienia przez osobę dorosłą? Przyjdzie pocztą pismo z blankietem do wpłaty lub zawiadomienie z pismem sądowym? W jaki sposób państwo będzie egzekwować obowiązek od obywateli? Sądy będą miały dodatkową pracę, kto za to zapłaci?

Patrząc na to jakie jest poparcie dla szczepień przeciw grypie, a w tej chwili tylko 4 procent społeczeństwa polskiego poddaje się temu szczepieniu i 6 procent lekarzy, to bardzo mało. Podobno najmniej w Europie. Nie widzę tego, że ludzie nawet pod groźbą kary grzywny będą godzili się na ten przymus. Ludzie nie są przekonani, że to jest bezpieczne i skuteczne. I mają racje, co potwierdza wspomniany przegląd Cochrane Collaboration. Podejmując ryzyko powikłań poszczepiennych nie ma żadnej gwarancji, że to będzie skuteczne. A jakie to ryzyko? Mogą to być objawy grypopodobne, np. ból głowy, mięśni, złe samopoczucie, gorączka (nawet do 40 stopni) wymioty i biegunka. Szczepionka może doprowadzić do uszkodzenia nerek, wywołać objawy alergii. Poważniejsze, choć rzadsze powikłania to: zapalenie mózgu czy zespół Guillain-Barre. W USA z powodu powikłań poszczepiennych, zwłaszcza tego ostatniego, są wypłacane w dolarach nawet kilkusettysięczne odszkodowania dla okaleczonych ludzi. Na początku tego roku Zerbo i współautorzy (2017 JAMA Pediatrics) opublikowali artykuł mówiący, ze kobiety w ciąży otrzymujące sezonową szczepionkę przeciw grypie w pierwszym trymestrze ciąży miały o 25 proc. większe szanse na to, że ich dziecko będzie miało zaburzenia autystyczne. Kolejni naukowcy (Hooker i wsp., 2017 JAMA Pediatrics) oraz grupa medyczna z Włoch (Donzelli i wsp., 2017 JAMA Pediatrics) wykazali, że stwierdzenie to było istotne statystycznie.

Rozmawiała: Sandra Skibniewska

Fot. Facebook Justyna Socha


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.