poniedziałek
| 24 września 2018
Paweł Jaworski | 13 czerwca 2018

Michalkiewicz dla wSensie.pl: Wiek emerytalny, 500+ czy pół litra do obiadu to nie są materie konstytucyjne

stanisław michalkiewicz

Od wczoraj trwa ożywiona dyskusja na temat pytań referendalnych przedstawionych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Sprawa wzbudziła wiele kontrowersji. O komentarz do przedstawionych propozycji i ocenę szans inicjatywy poprosiliśmy pana Stanisława Michalkiewicza – prawnika, byłego sędziego Trybunału Stanu oraz autora projektu Konstytucji.

W rozmowie z naszym portalem Stanisław Michalkiewicz ocenił, że inicjatywa prezydenta nie ma szans na powodzenie, a proponowane pytania mogą budzić jedynie rozczarowanie. Zwrócił również uwagę, że propozycje nie wprowadzają żadnych istotnych reform aparatu państwowego.

– Jestem rozczarowany propozycjami pytań referendalnych, ponieważ nie dotyczą żadnej istotnej reformy aparatu państwowego. Wiek emerytalny, program 500+ czy pół litra do obiadu dla każdego obywatela to nie są materie konstytucyjne. Drugą kwestią jest treść pytań, która obnaża ignorancję, albo prezydenta Dudy, albo jego doradców

– ocenił Stanisław Michalkiewicz.

– Jedno z pytań dotyczy tego, czy obywatele chcą, żeby Konstytucja RP była nadrzędna nad prawem europejskim. Kolejne – czy chcemy wpisać przynależność do Unii Europejskiej? Albo jedno, albo drugie. Pan Mucha być może tego nie wie, ale kwestia nadrzędności prawa wspólnotowego nad krajowym została rozstrzygnięta w 1964 roku przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Przy rozstrzyganiu jednej ze spawy TS sformułował zasadę wyższości, nadrzędności prawa wspólnotowego nad prawem krajowym, bez względu na rangę ustawy. Jeżeli ratyfikowaliśmy Traktat Akcesyjny i Traktat Lizboński bez żadnych zastrzeżeń, to pan minister Mucha powinien wiedzieć, że orzeczenia ETS, zgodnie z Traktatem Lizbońskim, mają dla krajów członkowskich charakter źródeł prawa

– powiedział.

– Istnieje również pewne podobieństwo między propozycjami zmian w Konstytucji w 1975 roku, za rządów Edwarda Gierka, kiedy to partia postanowiła wpisać do Konstytucji sojusz ze Związkiem Radzieckim. Teraz mamy propozycję aż dwóch takich sojuszy: z Unią Europejską i NATO. To byłoby śmieszne, gdyby nie jedna rzecz – wpisanie do Konstytucji zasady, że Polska musi być członkiem UE, co daje jej władzom prawo egzekwowania od Polski tego, żeby bez względu na okoliczności przynależeć do niej. To jest ta sama konsekwencja jak wpisanie sojuszu z ZSRR w 1975 roku. To jest bardzo lekkomyślne

– zwrócił uwagę nasz rozmówca.

– Jestem przekonany, że żadnego referendum nie będzie, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość sceptycznie podchodzi do pomysłu. Prezydent Duda lub niekompetentni urzędnicy kancelarii napisali pytania "na kolanie", żeby ratować twarz. To nie jest poważne podejście do sprawy. Gdyby prezydentowi zależało na sensownej reformie Konstytucji, to poważne propozycje powinny być ogłoszone na rok przed terminem referendum. Następnie należałoby ruszyć z kampanią informacyjną. Dzięki niej obywatele mogliby zorientować się, jakie konsekwencje będą pociągały za sobą ich konkretne wybory. Tymczasem niczego takiego nie było i nie ma. Pytania są pozbawione sensu. Przypominam również, że co prawda prezydent ogłasza referendum, ale za zgodą Senatu RP. Tej zgody prawdopodobnie nie będzie. Jest to przedsięwzięcie wyłącznie propagandowe i kompromitujące prezydenta oraz jego kancelarię

– podkreślił Stanisław Michalkiewicz.

– Całkowicie kuriozalna jest propozycja pytania dotyczącego wpisania do Konstytucji, że Polska jest państwem suwerennym. Co tak skromnie? Pan prezydent mógłby wpisać do Konstytucji, że Polska jest światowym mocarstwem. Nie żałujmy sobie. Skoro już wpisujemy podobne bzdury, to idźmy na całość. Jestem po prostu rozczarowany i przygnębiony poziomem intelektualnym i moralnym pracowników Kancelarii Prezydenta

– dodał.

– Mamy w tej chwili konflikt z UE dotyczący reformy wymiaru sprawiedliwości. Sytuacja jest taka, że sędziowie przez 30 lat wyemancypowali się z wszelkiej zależności od organów państwa. Państwo tylko płaci. To sytuacja patologiczna. Jednym z pytań referendalnych powinno być takie, które dotyczyłoby tej materii. Rząd w tej chwili próbuje przejść na "ręczne sterowanie" sądami. To jest kozacki numer. W normalnej sytuacji rząd nie powinien tego robić, ale nie mamy normalnej sytuacji. To, że sędziowie nie podlegają żadnemu konstytucyjnemu organowi, nie jest dowodem na to, że nie podlegają nikomu. Otóż wydaje mi się, że poziom agentury bezpieczniackiej w sądach jest bardzo wysoki, co najmniej 10 proc. Próba przejścia na ręczne sterowanie przez rząd, w obecnych warunkach, oznacza coś w rodzaju mniejszego zła. Kim są bezpieczniacy, którzy są oficerami prowadzącymi sędziów? Nie wiemy. Komu służą? Nie wiemy. Natomiast wiemy, kto jest ministrem sprawiedliwości – wiemy. Ale dlaczego mielibyśmy zadowalać się mniejszym złem, skoro możemy przedstawić i przeforsować dobre rozwiązanie w tym zakresie? Pierwszym krokiem byłby obowiązek poddania się weryfikacji ze strony obywateli. Sędzia mianowany korzysta z wszelkich gwarancji niezawisłości z wyjątkiem nieodwołalności. Co 5 lat każdy sędzia sądów powszechnych musiałby poddać się weryfikacji przez obywateli w swoim okręgu sądowym. Jeżeli nie uzyskałby bezwzględnej większości, to usuwałoby się go z zawodu bez żadnego odwołania. Tym sposobem obywatele mieliby realną możliwość wpływania na sędziów

– zaproponował.

– Jednym z pytań referendalnych mogłaby być kwestia tego, czy utrzymywać w państwie system parlamentarno-gabinetowy, czy też zastąpić go systemem prezydenckim. System polityczny w Polsce jest zwyczajnie zły i niekonsekwentny. Prezydent wybierany w powszechnym głosowaniu, mający bardzo silną legitymację demokratyczną, nie ma żadnej władzy. Siłę sprawczą ma natomiast prezes Rady Ministrów, a przecież żaden nie ma tak silnej legitymacji demokratycznej jak prezydent. Widzę w tym niekonsekwencję, choć rozumiem ją. W 1997 roku obawiano się, że Lech Wałęsa wygra ponownie wybory. Rzeczywiście, jemu nie wolno było dawać żadnej władzy. Być może będzie jeszcze ktoś głupszy od niego, ale trudno, trzeba to ryzyko przyjąć. Warto rozważyć, czy nie zastąpić systemu parlamentarno-gabinetowego prezydenckim

– sugerował Stanisław Michalkiewicz w rozmowie z wSensie.pl.

Fot. SejmLog 


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.