piątek
| 21 września 2018
Dominik Cwikła | 21 czerwca 2018

Wysypiska śmiertelnym zagrożeniem ignorowanym przez lata

Płonące wysypisko

Pożary wysypisk się zdarzają, ale bez przesady. W ostatnich tygodniach mieliśmy co rusz informacje o kolejnym płonącym miejscu z odpadami. Czy faktycznie mieliśmy do czynienia z podpaleniami, jak zaczęto przypuszczać? Komu mogłoby na tym zależeć? Jakie skutki mają pożary dla środowiska oraz zdrowia człowieka? I gdzie byli ci, którzy nazywają się ekologami?

Jednym z pierwszych głosów, które wprost zasugerowały, że płonące wysypiska to celowe działanie, był Dariusz Klimczak, wicemarszałek województwa łódzkiego.

– Dziwne, że w ostatnim okresie mamy do czynienia z prawdziwą plagą pożarów wysypisk śmieci. Ktoś powinien to dokładnie zbadać

– mówił cytowany przez money.pl Klimczak. Spróbowałem dowiedzieć się, czy wicemarszałek wie coś więcej na ten temat? Udało mi się skontaktować mailowo i odpowiedź była dość jednoznaczna.

"Nie otrzymałem żadnych sygnałów, które wskazywałyby na celowe podpalenia wysypisk śmieci. Jak każdego człowieka, zaniepokoiła mnie liczba pożarów w Polsce. Ale to troska, a nie wiedza o jakichkolwiek działaniach"

– odpisała w imieniu wicemarszałka Joanna Blewąska-Kołodziejczak, Rzecznik Prasowa Marszałka Województwa Łódzkiego.

Portal money.pl pociągnął ten wątek jeszcze dalej.

– Jestem daleka od tworzenia teorii spiskowych, ale fakty jasno pokazują, dlaczego polskie składowiska zapłonęły. Po pierwsze Chińczycy w zeszłym roku zamknęli swój rynek dla odpadów, które są trudne do przetworzenia. Stąd zachód Europy zaczął szukać nowego odbiorcy i w tej roli niestety często występuje Polska

– powiedziała Hanna Marliere z Green Management Group, która zajmuje się strategicznym doradztwem w gospodarce komunalnej.

– Jeśli ktoś mówi, że poszedł z dymem cenny surowiec wtórny, to ewentualnie może być to prawda, jeżeli ogień strawił posegregowane butelki PET. Jeśli jednak spaliły się kostki folii, czy plastik po opakowaniach od jogurtów, to oznacza to tylko ulgę dla właściciela składu, bo nie musi tego dalej magazynować, ani utylizować za duże pieniądze

– dodała.

Toksyczne i śmiertelne zagrożenie

Pożary na wysypiskach są o wiele bardziej niebezpieczne, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Dr Jakub Jędrak, członek Polskiego Alarmu Smogowego w rozmowie z naszym portalem wyjaśnił, jak wielopłaszczyznowy jest efekt zanieczyszczeń z jednego tylko pożaru.

– Tego typu zdarzenia [pożary na wysypiskach – red. wSensie.pl] mają miejsce również w innych krajach, np. w USA. Przy okazji takich pożarów powstało wiele prac naukowych, są również prace z kontrolowanym paleniem różnego typu odpadów. Robi się to po to, żeby sprawdzić, ile jakiejś toksycznej substancji, która nas interesuje, np. benzenu, powstaje po spaleniu kilograma opon czy innych odpadów. Oczywiście, to zależy od tego, w jakich warunkach taki pożar przebiega, ale z grubsza można to oszacować. Jak się pomnoży ilość emitowanego z kilograma opon szkodliwego związku chemicznego przez masę opon – może i kilka tysięcy ton, które się na takim składowisku palą, jak to było np. w Trzebini, to jesteśmy w stanie powiedzieć, ile zostało wyemitowane benzoapirenu, benzenu, dioksyn, czy jakichś innych substancji

– powiedział dr Jakub Jędrak.

– Należy rozróżnić dwie rzeczy – krótkie narażenie na dym, który powstaje przy paleniu odpadów i długotrwałe skutki dla zdrowia i środowiska. Przy krótkotrwałym wystawieniu na dym jest trochę podobnie jak z zimowym smogiem. Stężenia tzw. pyłu zawieszonego mogą być jeszcze wyższe niż w zimie i jak się ktoś – nie daj Boże! – znajdzie w smudze dymu, to jest to stężenie rzędu setek jak nie tysięcy mikrogramów na metr sześcienny. Ten pył w przypadku płonących opon – to w dużej mierze sadza. Dodaje się ją do opon, a dodatkowo wytwarza się ona jeszcze w procesie spalania. Jednak dym z płonących opon czy plastikowych śmieci jest o wiele bardziej toksyczny, niż to, co wylatuje z domowych kominów, gdy palimy węglem czy drewnem. Zawiera o wiele więcej substancji rakotwórczych, często zawiera też substancje o znacznej toksyczności albo jakieś pierwiastki metaliczne, w tym również metale ciężkie

– tłumaczył dr Jędrak.

– Jeśli osoba z grupy podwyższonego ryzyka – osoba starsza, dziecko, kobieta ciężarna – będzie narażona na takie wysokie stężenia zanieczyszczeń, nawet będąc dość daleko od pożaru, ale w miejscu, gdzie wiatr zwiewa tę chmurę, to z pewnością jest się czym przejmować. W przypadku osób w podeszłym wieku, o złym stanie zdrowia może się to skończyć nawet zgonem. Wiadomo, że u osób z chorobami krążenia narażenie na pył może spowodować zawał serca albo udar niedokrwienny mózgu. Takie pożary to bardzo poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego, co potwierdzają autorzy publikacji na ten temat, np. z USA

– dodał i pokazał mi skan kilku artykułów na ten temat. Podam tylko jeden przykład. W artykule opublikowanym w czasopiśmie "Molecular Physics" znajdują się szczegółowe dane dotyczące spalania się poszczególnych rodzajów śmieci (np. folia) i różnicy w emisji zanieczyszczeń w zależności od temperatury od 500 stopni Celsjusza do 800 stopni. Skracając te wszystkie informacje, w momencie pożaru na wysypisku mamy do czynienia z całą gamą toksycznych substancji, co – delikatnie mówiąc – nie może być bezpieczne dla człowieka.

– Jest też drugi aspekt. To, co zostało wyemitowane w czasie pożaru, nie rozpływa się przecież – wbrew pozorom – w powietrzu. Trafia to do gleby, a potem do łańcucha pokarmowego. Tu mamy inną grupę zanieczyszczeń. W przypadku tworzyw sztucznych powstaje mnóstwo "egzotycznych" substancji, z których część jest trwała i bardzo szkodliwa, np. dioksyny. Trzeba też wspomnieć o zjawisku biomagnifikacji. Im dalej w łańcuchu pokarmowym, tym więcej w kilogramie masy jest zanieczyszczeń. Np. mięso będzie zazwyczaj bardziej zanieczyszczone niż rośliny, bo oprócz tego, że zwierzę zostało podtrute, to potem jeszcze zjada rośliny z różnymi toksynami, więc w takim stworzeniu te chemikalia się kumulują. Dioksyn może być też szczególnie dużo w jajkach, konkretnie w żółtkach

– wyjaśnił dr Jakub Jędrak.

Wspomniane wcześniej zagrożenie bezpośredniego wystawienia się na dym z wysypiska niestety nie jest czysto hipotetyczne, lecz jest realnym zagrożeniem dla ludzi. Rozmawiając z kolegą z czasów studiów, dowiedziałem się, że wraz z Telewizją TRWAM przeprowadzili już półtora roku temu interwencję na jednym z nielegalnych składowisk w powiecie toruńskim.

– Tam są składowane jakieś szmaty, ubrania. Jest tam około tysiąca ton śmieci. Wystaje to ponad budynek. Teoretycznie miała być tam firma przetwarzająca te śmieci, ale to jest jakaś ściema. Stali nawet przed sądem w tym roku dwa razy. Nic z tym nie robią. A są świadkowie, którzy mówili podczas naszej interwencji, że widzieli, jak w nocy przywozi się śmieci. Przyjechaliśmy na miejsce, zrobiliśmy zdjęcia. Poczta zalegała w skrzynce, nikogo nie było, tylko psy jakieś pilnujące obiektu

– powiedział Mariusz Wilkosz, operator Telewizji TRWAM. Podkreślił również, że "składowisko było zaraz koło wsi, około 200 metrów dalej były już domy z rodzinami".

– Jakby to zaczęło płonąć, to zanieczyszczenie byłoby dla nich mniejszym zmartwieniem, bo istniałoby ryzyko dużego pożaru, który doszedłby do tych zabudowań. Bo domy mieszkalne od składowiska dzieli dosłownie jedna łąka

– dodał Wilkosz.

Składowisko grozi nie tylko pożarem i zanieczyszczeniem. Jak poinformowali już ponad rok temu mieszkańcy wsi Witowąż w programie "Po stronie prawdy" –wywołują inne zagrożenia, np. pojawienie się szczurów, które na terenach wiejskich mogą dokonać ogromnych szkód.

A ile podobnych przypadków jest już w Polsce, o których jeszcze nie wiemy?

 

Wysłałem sporo pytań także do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Niestety, odpowiedzi które otrzymałem, były dość ogólnikowe.

"Wpływ pożarów tego typu miejsc na okolicznych mieszkańców oraz środowisko może się różnić w zależności od wielkości miejsca magazynowania odpadów, oraz rodzaju magazynowanych odpadów. Niemniej jednak wojewódzcy inspektorzy ochrony środowiska w miarę posiadanych możliwości oraz skali zdarzenia prowadzą badania poszczególnych komponentów środowiska, w tym jakości powietrza, co pozwala na ocenę jego ewentualnych skutków"

– napisano w odpowiedzi na moje pytanie o konsekwencje zdrowotne dla mieszkańców w pobliżu płonącego wysypiska. Zdecydowanie szerszą wiedzę przedstawił wspomniany wcześniej aktywista smogowy, dr Jakub Jędrak, który już w przytoczonych wypowiedziach mocno rozjaśnił sprawę. Przypomniał też, że tylko z powodu smogu – który jest o wiele mniej toksyczny, niż dym z płonącego wysypiska czy składowiska – w styczniu 2017 roku zmarło o wiele więcej osób, niż rok wcześniej.

– W styczniu 2017 roku, gdy był wyjątkowy epizod smogowy, zmarło w porównaniu ze styczniem 2016 o 11 tys. osób więcej w Polsce. Zamiast 33 tys. osób, zmarło w całej Polsce 44,5 tys. ludzi. Zanieczyszczenie powietrza na pewno grało tu ważną rolą, choć smog z pewnością nie był jedynym winnym (innym istotnym czynnikiem była epidemia grypy). Państwowy Zakład Higieny wciąż analizuje to zdarzenie, bo do dziś brakuje wszystkich niezbędnych danych. To jest przykład ekstremalny, który pokazuje wpływ krótkoterminowy zanieczyszczeń. Jeżeli ktoś już jest chory na chorobę układu krążenia i oddycha przez chociażby kilka godzin powietrzem, w którym jest kilkaset mikrogramów pyłu zawieszonego w metrze sześciennym – z grubsza wszystko jedno, czy to jest zimowy smog, czy palone opony – to jak już mówiłem, można dostać udaru, zawału lub innych tego typu zdarzeń związanych z nieprawidłowym funkcjonowaniem układu krążenia. Pokazują to zresztą także badania polskich kardiologów z Zabrza. A jeśli ktoś ma astmę lub przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, to może dojść do zaostrzenia. Przebywanie w takim powietrzu może kogoś dosłownie zabić. Oczywiście, epizody smogowe trwają wiele dni, tu mówimy o narażeniu najwyżej przez kilka – kilkanaście godzin, więc trudno te dwie sytuacje porównywać. Nie pokusiłbym się też, by szacować ile przedwczesnych zgonów (i czy w ogóle) spowodowały do tej pory te wszystkie pożary. Warto jednak przypominać o epizodzie ze stycznia 2017, bo na tym dość szokującym przykładzie widać wyraźnie, że zagrożenia ze strony zanieczyszczeń powietrza to nie jest "histeria lewaków" ani "wymysły ekoterrorystów"

– tłumaczył dr Jędrak.

Podpalenie czy samozapłon?

Zdrowy rozsądek nakazuje zanegować możliwość samych samozapłonów. W okresie 24.03-25.05.2018 doszło do 14 pożarów, co oznaczało de facto ogień na składowisku co cztery dni.

– Przynajmniej tyle, jeśli nie więcej. To jest dużo więcej niż w poprzednich latach, a od początku roku było ich ok. 70. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia [rozmowa miała miejsce 30.05.2018 – red wSensie.pl] było 5 dużych pożarów – w tym w Zgierzu i w Trzebini. Te dwa to był naprawdę armagedon. Potem były pożary w jakiejś miejscowości w Kujawsko-Pomorskim i w Jeleniej Górze, wcześniej jeszcze paliła się sortownia śmieci w Warszawie...

– wyliczał Jędrak.

– Każdy cywilizowany kraj monitoruje tego typu pożary. To się wszędzie czasem zdarza, ale nie tak często, jak ostatnio w Polsce. Epidemiolodzy i odpowiednie służby wydają też w takich sytuacjach komunikaty i zalecenia, by np. ewakuować ludność z danego terenu, gdzie dociera dym. U nas były jedynie zalecenia, by pozostać w domu i nie otwierać okien

– dodał.

– Śledzę wypowiedzi przedstawicieli naszego rządu oraz mam trochę informacji od osób, które zajmują się odpadami i rzeczywiście wydaje się, że w ogromnej mierze są to podpalenia. Jednak nawet jeśli nie byłoby to zamierzone działanie, to takich pożarów być nie powinno. Jeśli faktycznie były to samozapłony, to jest to tylko troszkę mniej źle w sensie moralnym, bo to oznacza, że te odpady są składowane w sposób niewłaściwy, a sposób składowania sprawia, że może zapalić się całe składowisko. Tymczasem w innych krajach, np. w Stanach, są wyraźne przepisy, które określają, jak należy takie odpady składować, aby po zapaleniu się części wysypiska można było szybko ugasić ogień. Przypuszczam, że są to podpalenia, a z tego co widzę, to przepisy dotyczące składowania odpadów mają mnóstwo luk. Należy je zmienić. W szczególności w Polsce można przyjąć odpady, składować je przez trzy lata, właściwie nie robiąc z nimi nic. Nie mając ani instalacji do recyklingu, ani tego składowiska odpowiednio nie zabezpieczając. Taki przedsiębiorca przyjmuje pieniądze za to, że przechowuje odpady, po trzech latach, gdy już musi coś z tym zrobić, to najwygodniej jest to po prostu podpalić. I to jest karygodne. Prawo w tym obszarze zostało zmienione bodaj w 2010 roku

– powiedział dr Jędrak. Stwierdził też, że "czy były to podpalenia czy nie – to zostawmy policji, straży pożarnej, prokuraturze i biegłym".

"Organy Inspekcji Ochrony Środowiska nie posiadają kompetencji umożliwiających określenie i zbadanie przyczyn pożarów. W celu uzyskania informacji na temat ewentualnych przyczyn powstania tego typu zdarzeń proponuje się kontakt z właściwymi miejscowo jednostkami Państwowej Straży Pożarnej, które zgodnie z właściwością biorą bezpośredni udział w zdarzeniach oraz z Policją. Jednak okoliczności wystąpienia pożarów mogą sugerować, że przyczyną części pożarów, może być umyślne działanie, mające na celu uzyskanie korzyści majątkowych oraz ograniczenie kosztów, które należałoby ponieść w związku z ich prawidłowym przetworzeniem w profesjonalnych instalacjach"

– poinformował nas mailowo Główny Inspektorat Ochrony Środowiska.

Gdzie są organizacje ekologiczne?

Dość głośno było w ostatnich miesiącach o działaniach i trosce organizacji nazywających się "ekologicznymi". Czy interesowały się tematem wysypisk wcześniej?

– Trudno mi się wypowiadać za wszystkich, a jako Polski Alarm Smogowy nie jesteśmy chyba tradycyjnie rozumianą organizacją ekologiczną. "Ekolodzy" – to zresztą znaczy obecnie tak wiele, że w praktyce chyba nie znaczy już nic.... Możemy wspomnieć np. o Greenpeace, to chyba najbardziej znana organizacja ekologiczna. W Greenpeace działa obecnie m.in. nasz kolega Marek Józefiak, który był członkiem Alarmu Smogowego i teraz dalej zajmuje się zanieczyszczeniem powietrza, a ma duże doświadczenie w tym temacie. Słyszałem go wypowiadającego się w mediach wczoraj [29 maja, gdy podniesiono temat pożarów wysypisk w mediach – red. wSensie.pl] na ten temat, więc oni się jak najbardziej tym interesują. Nie powiem, żebym się osobiście ze wszystkimi działaniami Greenpeace w stu procentach zgadzał, ale jeśli chodzi np. o ochronę pszczół, walkę z odkrywkowymi kopalniami węgla brunatnego czy właśnie z zanieczyszczeniem powietrza, to moim zdaniem robią naprawdę bardzo dobrą, wręcz głęboko patriotyczną robotę

– ocenił działacz Polskiego Alarmu Smogowego. GIOŚ udzielił nam bardzo ogólnikowej odpowiedzi na to pytanie.

"Do GIOŚ wpływają informację od organizacji pozarządowych dot. zadań wykonywanych przez Inspekcję Ochrony Środowiska w zakresie międzynarodowego przemieszczania odpadów"

– napisano w odpowiedzi. Zapytałem o to, jakie były to dokładnie organizacje. Odpowiedzi nie otrzymałem.

Dość stanowczo na ten temat wypowiedział się natomiast poseł Kukiz'15, Paweł Grabowski. Na początku czerwca spytaliśmy go, jakie działania jego zdaniem mogą przynieść rozwiązanie problemu płonących wysypisk. Zwrócił wówczas uwagę na ciszę ze strony samozwańczych ekologów.

– Niestety, bezpieczeństwo i zdrowie naszych obywateli oraz dbałość o czystość naszego środowiska nie zainteresowała do tej pory organizacji ekologicznych, dla których problem palenia śmieci nie jest na tyle istotny, aby się nad nim pochylić. Ubolewam nad tym, że z pozoru poważne organizacje skupiają się na obronie karpi, korników – niebawem może również komarów. Jestem jednak przekonany, że poradzimy sobie bez "wsparcia" organizacji ekologicznych i problem zostanie rozwiązany

– stwierdził poseł Grabowski.

Błąd w systemie

– Cała ta sytuacja to jest niestety problem systemowych zaniedbań i błędów państwa polskiego. Nie chcę mówić, czy tego czy tamtego rządu, bo skoro to się ciągnie co najmniej od 2010 roku, to jest to kwestia przynajmniej dwóch rządów. Nie chodzi mi o polityczne szukanie winnych, ale ta sytuacja pokazuje, że w Polsce jeśli chodzi o gospodarkę odpadami dzieje się źle. Mamy do czynienia z pewną nielegalną praktyką wynikającą z niewłaściwie działającego prawa. Dlatego bardzo cieszą mnie deklaracje np. Pana Premiera, że rząd chce skończyć z tą patologią

– ocenił dr Jędrak.

– Osobiście jestem tą całą sytuacją zbulwersowany. Dla nas w Alarmie Smogowym temat nie jest całkowicie nowy, ale do tej pory, jeśli chodzi o odpady, koncentrowaliśmy się na problemie palenia śmieci w domowych piecach i kotłach. W momencie, gdy zaczęły się spektakularne pożary składowisk, to wszyscy zaczęli o tym mówić – od premiera, poprzez polityków i urzędników, media, organizacje pozarządowe zajmujące się zdrowiem i środowiskiem, na opinii publicznej kończąc. Mam tylko nadzieję, że ta plaga pożarów jak najszybciej się skończy, bo narażenie ludzi na taki dym może być naprawdę szkodliwe, a do tego, jak wspomniałem dochodzi skażenie gleby i żywności. Sprawa jest bardzo poważna i jeśli zostanie sprawnie rozwiązana, to pokaże to również siłę państwa polskiego. Że jest ono w stanie w tej walce – być może walce z grupą zorganizowanych przestępców – zwyciężyć. I mam nadzieję, że tak się stanie

– podsumował.

Perspektywa jest pozytywna

"Mądry Polak po szkodzie", ale jednak. Cała Polska zainteresowała się tematem płonących wysypisk i nielegalnego składu śmieci w ogóle. Ministerstwo Środowiska złożyło projekt nowelizacji ustawy do konsultacji społecznych, który zakłada zwiększenie kar za błędy i oszustwa, poszerza kary dla nieuczciwych przedsiębiorców i zwiększa kontrolę nad składowiskami.

Posłowie – czy chcą czy nie – muszą poruszać temat nielegalnych składowisk, gdyż jest on – i to dosłownie – palący. Rośnie więc świadomość społeczna o tym problemie, co z kolei przekłada się zapewne na pewność w działaniu obywateli, którzy znajdują się w sąsiedztwie takich obiektów.

Być może – jak powiedział wcześniej dr Jędrak – problem płonących wysypisk zostanie ukrócony, a państwo polskie będzie mogło ogłosić rzeczywisty sukces.

Fot. unsplash.com


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.