sobota
| 17 listopada 2018

38 milionów specjalistów od piłki nożnej, przygotowań w Soczi, biegania, boiskowego zaangażowania i wpływu występu w reklamach na boiskową grę. Polska to jednak zdecydowanie specyficzny kraj, a Polacy specyficzny naród.

Gry reprezentacji oczywiście w żaden sposób obronić się nie da – wolniejsi na każdym kroku, słabsi, zwrotni jak wóz z węglem. Dramat. Zwłaszcza na tle Kolumbijczyków, którzy piłkarsko po prostu przerastają nas o dwie klasy. Czym to było spowodowane?

Być może były to błędy w przygotowaniach, w dodatku kilku piłkarzy ewidentnie jest pod formą, dziwić mogą niektóre decyzje personalne. W dodatku, gdzieniegdzie, jeśli przyłożyć ucha, słychać o konfliktach w drużynie czy imprezowych "nocach na zgrupowaniu". Ale ja sam piszę być może, gdyż nie wiem tego na pewno. Bardzo doceniam za to umiejętność oceny wszystkich, którzy "na sztywno" znaleźli już przyczyny porażki naszej kadry w Rosji. Adam Andruszkiewicz wini przygotowania w Soczi, bo tak mu powiedział "kolega, który się piłką zajmuje profesjonalnie". Szkoda, że po meczu, a nie przed.

Jeszcze niedawno jednoczyliśmy się wszyscy wokół kadry. Lewandowski jeszcze tydzień temu był wzorem dla młodych piłkarzy; Błaszczykowski – przykładem tego, jak można się wygrzebać z koszmarnego dzieciństwa; Glik – synonimem skały, gladiator oraz Pazdan – ministrem obrony narodowej – każdy z nich (no może poza Pazdanem) to dzisiaj "celebryta" i "żeluś", dla którego "całowanie orzełka to show i sposób na reklamowanie produktów". Nagle ktoś się obudził, że Zbigniew Boniek ma zdjęcia z Wojciechem Jaruzelskim. Nic dziwnego, że ma, bo był najlepszym piłkarzem Polski lat 80-tych. Co znamienne – tydzień temu te zdjęcia nie istniały, dzisiaj to już kluczowy dowód w sprawie słabego mundialu. Ile poświęcono temu wszystkiemu znaków na Twitterze już nawet nie liczę. 

Czy ludzie naprawdę uważają, że Lewy, Piszczek, Szczęsny czy Błaszczykowski położyli się na boisku celowo i dali się objechać Kolumbijczykom i Senegalczykom? Że pojechali na turniej życia, żeby go w spektakularnym stylu przerżnąć w sposób świadomy? Przecież ich potencjał marketingowy zależy głównie od postawy boiskowej, a więc koło się zamyka – jeśli chcą dobrze zarabiać na reklamach to muszą udowodnić swoją moc na boisku. Proste jak budowa cepa. Udział w akcjach marketingowych jest dzisiaj podstawą życia i zarobku profesjonalnego sportowca – gra i Messi (który również na mundialu zawiódł), i Ronaldo (który "ciągnie za uszy" Portugalię). I jakie z tego wnioski, jakiś związek przyczynowo-skutkowy?

Obserwując to, co się teraz dzieje, to piłkarzom ani trochę się nie dziwię, że chcieli przed mundialem "natrzaskać" reklam jak najwięcej. Nawoływanie na przykład przez Agatona Kozińskiego do bojkotu produktów reklamowanych przez Lewandowskiego zakrawa na kpinę i absurd. Pomijając już fakt, że takie akcje odnoszą zawsze odwrotny skutek, zakładam, że ogromna część spotów była nagrywana na długo przed mundialem, właśnie po to, żeby w trakcie nie zawracać naszym graczom głowy. 

"Lewandowski szczela w Bayernie za euro, a w kadrze to za darmo to nie chce. Krychowiak biega z zaangażowaniem dla Francuzów i Anglików. A Milik to w ogóle dla neapolitańskiej kamorry potrafi grać tylko". Lewandowski tak naprawdę zawiódł oczekiwania Bayernu w Lidze Mistrzów, Krychowiak od dłuższego czasu gdzieś się zgubił, Milik jest po dwóch zerwaniach więzadeł, Błaszczykowski nie grał kilka miesięcy, Szczęsny pół na pół z Buffonem, dla Piszczka to również nie był sezon życia – to co się wydarzyło jest sportową porażką, z której trzeba wyciągnąć wnioski i konsekwencje. Oczywiście, zwrócę honor, gdy wyjdą przykłady niesportowego prowadzenia się piłkarzy na zgrupowaniu (chociaż patrząc na Meksyk i to nie powinno być żadną przeszkodą).

Profesjonalny sportowiec to nie maszyna – piłkarz, biegacz czy skoczek to też człowiek, którego mogą stłamsić problemy psychiczne, zbyt duże oczekiwania, istnieje przecież w przychologii zjawisko przemotywowania. Ponadto nie jest normalną sytuacją, kiedy profesjonalny piłkarz po 15 minutach "oddycha rękawami". W wyczynowym sporcie wystarczy drobny błąd i forma przyjdzie tydzień za późno lub tydzień zbyt wcześnie. Przyczyn tego stanu rzeczy trzeba więc poszukać głębiej – rozliczyć muszą się wszyscy trenerzy i piłkarze, również między sobą, a później przed społeczeństwem. Nie może się to jednak odbywać jak polowanie na czarownice – niech to zrobią specjaliści, a nie, przy całym szacunku, Adam Andruszkiewicz i Agaton Koziński.

Fot. Damian Kosciesza/CC-BY 2.0/flickr.com


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.