poniedziałek
| 10 grudnia 2018

Wybory samorządowe zbliżają się nieubłaganie, a co za tym idzie, kandydaci mają ostatnią szansę na przekonanie wyborców do swojej kandydatury. Niektórzy posuwają się jednak do wyjątkowo "brudnych" metod prowadzenia swojej kampanii. Do skandalicznego incydentu na dwa dni przed planowanym głosowaniem doszło dzisiaj w gminie Łużna, znajdującej się w powiecie Gorlickim w Małopolsce. Na przystankach znaleźć można było skserowane pisma z prokuratury w sprawie śledztwa dotyczącego jednego z kandydatów na wójta. Materiały te zostały rozpowszechnione jako materiał wyborczy. Jak to się stało, że tajne dokumenty wyciekły z prokuratury? Kto może mieć w tym swój interes? Jak incydent może wpłynąć na kandydaturę jednego z polityków? Odpowiedzi na te pytania udzielili nam sam poszkodowany, ubiegający się o stanowisko wójta Mariusz Tarsa, poseł PiS z okręgu Nowy Sącz Barbara Bartuś oraz jeden z mieszkańców gminy, śledzący poczynania obecnego wójta, który od ponad dwudziestu lat piastuje swoje stanowisko...

Incydent ma związek z postanowieniem Prokuratury Rejonowej w Gorlicach, która dnia 9 października br. wszczęła śledztwo w sprawie możliwości złożenia fałszywego oświadczenia dotyczącego wysokości osiągniętych dochodów z tytułu wynagrodzenia za pracę. Sprawa wydaje się dość kontrowersyjna, ponieważ dotyczy kandydata na Wójta Gminy Łużna Mariusza Tarsy zgłoszonego przez KW Prawo i Sprawiedliwość. Zdarzenie ma także wydźwięk polityczny, bowiem doniesienie na swojego kontrkandydata złożył obecny wójt Gminy Łużyce Kazimierz Krok, który w wyborach startuje z poparciem KW PSL. Nie da się ukryć, że w wyniku tego incydentu kandydat na wójta jest teraz pod lupą nie tylko prokuratora, lecz także wszystkich mieszkańców gminy, którzy znaleźli na przystankach skserowane dokumenty z prokuratury. Komentarza w tej sprawie udzielił nam sam kandydat Mariusz Tarsa.

– Przystępując do kampanii wyborczej na urząd wójta gminy Łużna, nie spodziewałem się, że może toczyć się tak brudna gra wobec mojej osoby, a co najgorsze wobec mojej rodziny. Dziś mam wrażenie, że próbowano zastawić na mnie sidła. Mój kontrkandydat nie dyskutował z mieszkańcami o programie wyborczym i zmianie wizerunku naszej biednej gminy, ale zajmował się głównie dyskredytowaniem mnie w oczach wyborców

– powiedział polityk.

– Konsekwentnie prezentuję mieszkańcom pomysł na zmianę i rozwój gminy. Wierzę, że łużnianie nie dadzą się kupić tanimi chwytami obecnego wójta. Co najważniejsze, nie mogę zrozumieć, dlaczego pisma z prokuratury, gdzie toczy się postępowanie w sprawie, wyciekły do mieszkańców i są rozpowszechniane jako materiał wyborczy, gdzie ja nie mogłem mieć do nich wglądu, gdyż nie jestem stroną w sprawie

– zaznaczył radny z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Tarsa.

Do sprawy odniosła się także Pani poseł Barbara Bartuś z Prawa i Sprawiedliwości, która wyjaśniła, jakie konsekwencje prawne mogą zostać wyciągnięte w związku z zaistniałą sytuacją.

– Łużna jawi mi się jako Wilkowyje z "Rancza", kiedy urzędujący wójt zaatakował kandydata mającego dużą szansę. Wiem, że tam to się skończyło wygraną Lucy i że w tym wypadku to się skończy tak samo. Bardzo dziwne jest jednak to, że materiały, które są tajne i poufne ma wójt, a osobie, której one dotyczą, nie są udostępniane

– powiedziała posłanka PiS Barbara Bartuś.

– Mam wobec prokuratury zastrzeżenia, że tempo w sprawie dotyczącej oświadczenia jest nadwymiar błyskawiczne, a takiego tempa nie ma z kolei w przypadku drugiego zawiadomienia dotyczącego wycieku dokumentów, które dzisiaj mieszkańcy mogli znaleźć chociażby na przystankach. Mimo wszystko nie uważam, żeby to prokuratura udostępniła cokolwiek. Musiało to raczej pochodzić od samego wójta lub od kogoś z urzędu, który on nadzoruje. Trzeba pamiętać, że udostępnianie dokumentów jest przestępstwem, za które grozi kara do lat dwóch. Stanowi o tym art. 241.1, który ma chronić, by do takich sytuacji nie dochodziło

– zaznaczyła polityk.

Wsparcie dla kandydata wplątanego w skandaliczną kampanię okazali także Internauci i mieszkańcy gminy.

"Poczekajcie no wszyscy uznają konkurenta za winnego. Jak narazie nie ma podstaw by Tak sądzić. A dlaczego nie napiszą że Pan prokurator to stary znajomy:) także żebyście się nie zdziwili...." (pisownia oryg.)

– napisał jeden z Internautów pod artykułem informującym o  wszczęciu postępowania przez prokuraturę.

"Ciekawe jest również to, że Pan Tarsa, co roku od kilku lat składa oświadczenie majątkowe jako dyrektor szkoły, od 4 lat składa osobne oświadczenie majątkowe jako radny gminy i do tej pory nie było żadnych nieprawidłowości, a akurat tydzień przed wyborami, których de facto jest faworytem pojawiają się podejrzenia"

– czytamy na jednym z forów.

O tym, jak w Łużycach postrzegany jest obecny wójt, opowiedział nam także jeden z mieszkańców gminy.

– Jak to jest możliwe, że oficjalne dokumenty prokuratury, do których nie ma nawet dostępu osoba będąca najbardziej zainteresowana w sprawie, mieszkańcy gminy Łużna znajdują na przystankach autobusowych. Czy to jest miejsce dla dokumentów opieczętowanych i podpisanych przez prokuratora gorlickiej prokuratury?

– zwrócił uwagę nasz rozmówca.

– Wójt tuż przed końcem kampanii rzucił kiełbasę wyborczą w postaci drobnych inwestycji, które dało się zlecić z wolnej ręki lub dotacji po 2-3 tysiące dla stowarzyszeń i grup formalnych. Nęci się mieszkańców projektami, ale ile takich projektów budowy w tej gminie zostało już zmarnowanych, bo leżały latami w szufladzie

– dodał.

Czy to miała być ostatnia próba, żeby odwieść wyborców od kandydatury kandydata PiS?

– Chyba tak. Był to już chyba akt desperacji obecnej władzy, która kurczowo trzyma się stołka od ponad dwudziestu lat. To przykre, że sięga się do takich metod, zamiast walczyć programem czy osiągnięciami. Na aktualnego kontrkandydata wójt złożył wniosek o postępowanie sprawdzające, ale zastraszani byli także kandydaci do rady gminy wybierający listę PiS . Sami PSL-owcy, bowiem przez nich popierany jest obecny wójt Krok, mówią: "Nam jest wstyd, za takie metody"

– powiedział mieszkaniec gminy Łużna, chcący zachować anonimowość.

Póki co sprawa wciąż pozostaje otwarta, a kandydat ubiegający się o stanowisko wójta z racji tykającego zegara, przypominającego o zbliżającej się ciszy wyborczej, nie ma szans na obronę i wyjaśnienie sprawy, która w błyskawicznym tempie rozniosła się po gminie.

Fot. Sąd Najwyższy, Facebook

Opublikował:
Magdalena Siemienas
Author: Magdalena Siemienas
O Autorze
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Swoje hobby powoli zamieniam w pracę. Uwielbiam historie o zwykłych ludziach, którzy robią niezwykłe rzeczy.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.