sobota
| 21 września 2019

Po krwawych zamachach w Brukseli, a w wcześniej w Paryżu, wszystko wskazuje na to, że Europejczycy gotowi są na coraz większe ograniczenie swobód obywatelskich i wolności w imię bezpieczeństwa. Innej drogi, przynajmniej na razie, chyba nie ma.

W Unii Europejskiej już zaczęła się tzw. "techniczna debata" nad tym jak lepiej zabezpieczyć lotniska, dworce, metro oraz te miejsca, gdzie gromadzi się dużo ludzi i które są najbardziej narażone na atak terrorystyczny. Również u nas trwa na ten temat dyskusja.

Przy okazji padają pytania, czy chodzi tylko o nasze bezpieczeństwo, czy może również o inwigilację wszystkich i wszystkiego, zaś zagrożenie terroryzmem to wyłącznie pretekst.

Wkrótce największe europejskie miasta, zwłaszcza ich stolice, nie wyłączając naszej, mogą przypominać pod tym względem np. Pekin. Dlaczego akurat Pekin? Otóż mieszkając w chińskiej stolicy czy w jakiejkolwiek metropolii Państwa Środka, w oczy rzuca się wszechobecność zabezpieczeń służących z jednej strony bezpieczeństwu, z drugiej powszechnej kontroli ludzi.

Chiny to państwo policyjne, w którym komunistyczna władza sprawuje nadzór nad wszystkimi dziedzinami życia, a mimo to również tam dochodzi do aktów terroru czy różnych form protestu (np. częste przypadki samopodpalenia się mnichów tybetańskich w miejscach publicznych).

Środki bezpieczeństwa w CHRL Europejczykom wydają się wyjątkowo restrykcyjne. I tak na żadną stację pekińskiego metra (podobnie jest w innych wielkich miastach) nie wejdziemy bez uprzedniego wyłożenia bagażu na ruchomej taśmie i prześwietlenia go przez specjalną bramkę kontrolną. Bagaż podręczny też poddawany jest sprawdzeniu. Zatrzymywane są wszystkie tzw. "niebezpieczne" przedmioty, których lista widnieje na tablicy informacyjnej. Słowem: kontrola przed wejściem na stację metra przypomina tę na lotnisku, tyle że nie trzeba zdejmować butów i odpinać paska od spodni.

W skrajnych przypadkach może nawet być problem z wniesieniem do metra pojemnika z substancją pod ciśnieniem w aerozolu (np. zwykłego dezodorantu).

Dodam, że podobna kontrola jak w metrze obowiązuje w Chinach już przed samym wejściem do wielu dworców kolejowych, a nawet autobusowych.

Podobną ścisłą kontrolę bezpieczeństwa (bramki elektromagnetyczne, ręczne wykrywacze metalu itp.) spotkamy też przed wejściem do wielu obiektów muzealnych czy historycznych, zwłaszcza tych odwiedzanych masowo przez turystów.

Do niektórych takich miejsc nie można wnieść dosłownie niczego. Nawet podręczne torby czy torebki trzeba pozostawić w specjalnej przechowalni. Także w coraz większej liczbie nowoczesnych budynków mieszczących różne biura czy niepubliczne instytucje bramki bezpieczeństwa instalowane są już przy wejściu do głównego holu. Pojawiają się one również w niektórych hotelach.

Kamery, i te widoczne, i te niewidoczne, ukryte w różnych miejscach i śledzące ludzi, są na każdym kroku. Powie ktoś, że u nas taki monitoring też jest czymś powszechnym, ale w Chinach kamery instalowane są nawet w domowych windach i na korytarzach budynków.

W centrach dużych chińskich miast patrole policyjne, wojskowe i innych zbrojnych służb strzegących porządku widać co kilkadziesiąt metrów.

W weekendy, kiedy na ulicach Pekinu, Szanghaju czy Kantonu pojawia się najwięcej ludzi, bowiem Chińczycy właśnie wtedy buszują po sklepach, odwiedzają kina, restauracje itp., częstym widokiem na głównych skrzyżowaniach czy popularnych deptakach handlowych są uzbrojeni po zęby, w kuloodpornych kamizelkach i kominiarkach na twarzy funkcjonariusze sił specjalnych. By wyglądali jeszcze groźniej, obok nich parkują opancerzone pojazdy, a nawet bojowe wozy piechoty.

Wszędzie pełno też kręcących się tajniaków (zwłaszcza w najbardziej popularnych miejscach turystycznych), którzy mają baczenie na wszystko.

W stolicy Państwa Środka miejscem, które obowiązkowo odwiedza każdy Chińczyk i zagraniczny przybysz jest największy plac świata, czyli Tian’anmen (Plac Niebiańskiego Spokoju), gdzie w 1989 r. krwawo stłumiono społeczny protest.

Plac był świadkiem także innych dramatycznych wydarzeń, więc dla władz priorytetem jest, aby w tym miejscu nie dochodziło do jakichkolwiek form nawet symbolicznego protestu.

Dlatego np. w niektóre weekendy na Plac można wejść tylko po przejściu szczegółowej kontroli bezpieczeństwa. Policja rekwiruje różne, z jej punktu widzenia niebezpieczne przedmioty, a za takie uważane są nawet zapalniczki, które trzeba wyrzucić do kosza.

Ponieważ tuż przy Tian’ anmen znajduje się monumentalny gmach chińskiego parlamentu, to na czas ważnych politycznych wydarzeń, jak sesja parlamentu albo kongres partii komunistycznej, dla świętego spokoju cały Plac zamykany jest dla zwykłych ludzi.

Warto dodać, że mimo tych obostrzeń i wszechobecnej kontroli, przepływ ludzi odbywa się wyjątkowo sprawnie i szybko, a trzeba przypomnieć, że takie miasta jak Pekin czy Szanghaj liczą już grubo ponad dwadzieścia milionów mieszkańców. W sezonie turystycznym dochodzą jeszcze miliony gości z całego świata. 

Czy mimo tych rygorów można w Chinach czuć się bezpiecznie? Z jednej strony tak, z drugiej ma się wrażenie jakiegoś permanentnego "stanu wyjątkowego", co dla przybysza z Europy jest irytujące. Po jakimś czasie człowiek do tego przywyka, choć na początku się buntuje, że co krok poddawany jest kontroli i przeszukiwaniu bagażu.

Trzeba też dodać, choć już bez rozwijania tego tematu, że także Internet jest w Chinach pod całkowitą kontrolą państwa, a kupując tzw. kartę pre-paidową do komórki, musimy okazać dokument tożsamości. Przypomnę, że podobne rozwiazanie szykowane jest też w Polsce.

W związku z zagrożeniem terroryzmem, niebawem podobne obrazki totalnej kontroli, wynikające z chęci zapewnienia nam totalnego bezpieczeństwa, mogą się stać powszechne także w Europie, nie wyłączając Polski.

Adam Kaliński

Fot. Akkal/wSensie


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.