poniedziałek
| 24 czerwca 2019

Nie jest to publikacja dla czytelników zatwardziałych w swych postanowieniach o rozłące z Bogiem. Nie wpłynie ona na Ciebie w żaden sposób, jeżeli nie jesteś lub nie starasz się być w komunii z Chrystusem. Jest to bowiem kilka zdań i rozważań dla tych, którzy rozumieją istotę Kościoła. Jeżeli więc te 5 minut, które poświęcisz na przeczytanie tych kilku słów prawdy, ma sprawić, że stracisz kolejne 30 na wylewanie z siebie w komentarzach półprawd o Kościele, którego nie znasz lub nie jesteś jego częścią, to lepiej poświęć ten czas bliskim. To też będzie miłe Bogu.

Ci, którzy mieli – już wyszli

Skoro zostaliśmy sami, to możemy porozmawiać jak ludzie wierzący. Bez zbędnej kokieterii. Tych kilka zdań nie będzie o polityce, będą one o zachowaniu hierarchii naszego Kościoła podczas pogrzebu w Gdańsku. Żebyśmy jednak nie pozabijali się już na wstępie – ustalmy definicje.

Kościół Katolicki to wspólnota ludzi wierzących na czele której stoi Chrystus. Ten sam kościół podaje swoim wiernym naukę, którą teologowie, apologeci i święci doktorzy kościoła sporządzili na podstawie Pisma Świętego i tradycji. Kościół Katolicki tym różni się w tej materii od schizmatyków, heretyków i sekt, że nie występuje w nim "własna interpretacja Pisma" według "widzimisię" czytających, bez względu na to, czy interpretacji tej będą dokonywali księża, czy osoby świeckie. Nie oznacza to oczywiście, że Pani Halina i Pan Wiesio nie mają czytać Pisma. Mają! Muszą! Nie mogą jednak interpretować go, jak chcą. Jeżeli w jakimś momencie pojawia się problem ze zrozumieniem treści – powinni odwołać się do nauczania kościoła. Mało! I kapłan nie może interpretować Biblii, jak mu się podoba. Dlaczego? Bo jest tylko człowiekiem, bo powinien być uczony tego w seminarium (na co bym specjalnie nie liczył). Oto przykład: kilka miesięcy temu słuchałem kazania. Więcej! Słuchałem homilii – bo jak pewnie wiecie pomiędzy kazaniem a homilią – jest zasadnicza różnica. Była więc to homilia, która odnosiła się do lekcji i Ewangelii czytanej tego dnia. Ksiądz powiedział: "Nie myślcie sobie, że Chrystusa obchodzą wasze grzechy. Najbardziej powinny one obchodzić was". Homilii słuchało w tym czasie blisko 1000 osób. 1000 osób usłyszało więc kłamstwo jako prawdę lub jak zwykł to nazywać kościół – herezję. Oczywiście, że Chrystusa nie interesują nasze grzechy. Pewnie dlatego dał się pojmać i brutalnie zamordować, konając kilkanaście godzin w męczarniach, aby nas zbawić. Z tego samego powodu podczas każdej Mszy Świętej daje się po raz kolejny złożyć w Ofierze – za te same grzechy, które oczywiście co...? Nie interesują Go (sic!) Pewnie dlatego setki świętych Kościoła Katolickiego w swych natchnionych wizjach wspomina o wielkim bólu, jaki nieustannie zadajemy Chrystusowi – grzesząc. Z tego samego powodu nieustannie mówi o tym Matka naszego Pana, która wielokrotnie fatygowała się na ziemię osobiście, aby zaprzeczyć temu, co powiedział podczas wspomnianej homilii, wspomniany ksiądz. Summa Summarum, Kościół (czyli wspólnota wiernych), ale przede wszystkim jego hierarchowie zobowiązani są do przestrzegania zasad wypracowanych przez setki pokoleń ich poprzedników.

Kościół podaje więc swym wiernym, którzy nie mają przymusu nimi być – ale lepiej dla nich, żeby nim byli – prawdy wiary, na których oparty jest Katechizm Kościoła Katolickiego i Kodeks Prawa Kanonicznego.

Jak myszy pod miotłą

Żyjemy przeświadczeniem, że jako wierni mamy ograniczone możliwości reagowania na to, co robią i mówią hierarchowie – z krótką przerwą na rok 1778, kiedy Ignacy Krasicki napisał "Monachomachię". Jesteśmy podszyci tchórzem, bo zdając sobie sprawę z istnienia czegoś takiego jak "grzech cudzy" nauczono nas nie reagować. To bardzo wygodne, również dla hierarchii, której na rękę jest taki stan rzeczy. Plebs nie będzie mi się tu pałętał. Rozczaruję, bo jako przedstawiciel plebsu – mimo domieszki szlachetnej krwi sprzed setek lat – mówię dziś, że będzie. Jako katolicy dobrze wiemy, że istnieje dziewięć grzechów cudzych, za które wierzący biorą taką samą odpowiedzialność jak ich sprawcy. W razie czego krótka lista, uwaga! Do grzechu radzić; grzech nakazywać; na grzech drugich zezwalać; innych do grzechu pobudzać; grzech drugich pochwalać; na grzech drugich milczeć; grzechu nie karać; do grzechu drugiemu pomagać; grzechu innych bronić. Każdy, kto bierze więc na sztandar grzech, mówiąc jednocześnie, że jest katolikiem sieje zgorszenie – ergo popełnia kolejny grzech. I dotyczy to także Metropolity Gdańskiego, który podczas pogrzebu – działał na szkodę wspólnoty i wbrew prawu kanonicznemu. Mówi ono bowiem jasno, że katolicka uroczystość pogrzebowa w przypadku wiernego, który publicznie i jawnie negował naukę Kościoła, powinna być ograniczona do niezbędnego minimum. W Gdańsku mieliśmy też do czynienia z inną sytuacją, wobec której katolik nie może milczeć. Jak wiemy, przy "Baranku Boży" następuje kulminacja Ofiary. Gdy kapłan przełamuje chleb, następuje autentyczna – żadna tam symboliczna – Śmierć naszego Pana. Pytam więc... Co robił przy tym muzułmański imam modlący się do Allacha i jak to się ma do pierwszego przykazania? Arcybiskup udzielający schronienia doczesnym szczątkom prezydenta w świątyni, prezydenta, który publicznie występował przeciwko nauce podawanej przez kościół sieje zgorszenie. Jako współbrat w wierze napominam więc Księdza Arcybiskupa, zdając sobie sprawę, że na górze – gdy ktoś krzyczy z dołu – słabiej słychać. Z góry jednak dłużej się spada, silniej wieje i wcale nie jest bliżej do Pana.

Zamordowany prezydent – świeć Panie nad jego duszą – Gdańska, mówił o tym, że jest katolikiem, jednak przez prezentowaną publicznie postawę, niezgodną z nauczaniem Kościoła, siał zgorszenie. W zamian za to został pochowany w jednej z najważniejszych w kraju świątyń katolickich. Sygnał dla wierzącej wspólnoty Kościoła jest taki, że możesz robić wszystko, występować publicznie przeciwko nauczaniu Chrystusa, wspierać i usprawiedliwiać sodomię, brać udział i nawoływać do udziału w czarnych marszach, popierać i wykorzystywać swój urząd do prawnego usankcjonowania aborcji, promować i refundować in vitro, a i tak spotka Cię nagroda.

Nie jest to dyskusja podobna do tej z czasów pochówku Lecha Kaczyńskiego na Wawelu – dla mnie i tam mógłby spocząć prezydent Gdańska. Wawel to nie świątynia. Nie mówię tu bowiem o tym, gdzie powinien być pochowany p. Adamowicz, ale o tym, gdzie z pewnością nie powinien. Pochówek w kościele jest nie tylko nagrodą, ale i sygnałem dla całej wspólnoty, zaświadczającym o świętości życia. Danuta Siedzikówna, która oddała życie za współbraci, takiego miejsca w gdańskiej katedrze nie dostała. Arcybiskup nawet tego nie zaproponował. Tekst nie jest też o polityce, ale powiem tak - w katedrze, którą zarządza Arcybiskup, prezydenta Polski posadzili w piątym rzędzie. Później już tylko gadali o wzajemnym szacunku. Jak można zgodzić się na taki brak szacunku dla majestatu Rzeczpospolitej i łamanie protokołu?

Komunia

Pogrzeby takie jak ten, są również okazją do innej obserwacji. W ławach świątynnych gromadzą się wówczas znani z pierwszych stron gazet zwolennicy rozdziału Kościoła od państwa, wojujący ateiści – czyli ludzie niewierzący, jawnogrzesznicy, żołnierze ruchów aborcji na życzenie – jednym słowem kadra społeczna i polityczna znana ze swoich działań i poglądów, publicznie negująca nauczanie Kościoła. Wiecie co? Każdy z nich, który przystąpił do Komunii – bez problemu ją otrzymał. Czyli co? Można być zatwardziałym grzesznikiem, nawoływać do grzechu publicznie, być z tego znanym i być bez przeszkód posilonym Ciałem naszego Pana. Księża i biskupi komunikujący – nie mają z tym problemu? Wy nie macie problemu z niczym, bo tak łatwiej. Łatwe życie, nie daje jednak łatwej drogi do zbawienia. Amen.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Marek Miśko
Author: Marek Miśko
O Autorze
Redaktor Naczelny wSensie.pl. Dziennikarz i scenarzysta radiowy. Pracował między innymi w RDC, Programie Pierwszym oraz Teatrze Polskiego Radia gdzie zajmował się postprodukcją radiową. Ojciec trzech synów, mąż jednej żony, kibol jednej drużyny (L).
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.