niedziela
| 26 maja 2019

Czy po raz kolejny okaże się, że to, co piszą media, nie do końca jest zgodne z rzeczywistością? Nie pierwszy raz wydaje się, że dziennikarze powierzchownie badają sprawę czy to z braku czasu, czy też pieniędzy. Ten temat rozdmuchała Polska Izba Handlu, alarmowana przez przedsiębiorców. "Sorry, to jakiś przedwyborczy sabotaż Ministerstwa Finansów i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych? Palaczom może to i na zdrowie wyjdzie, ale sklepikarzom, hurtownikom, plantatorom, producentom, budżetowi, a i rządzącej partii już na pewno nie" – napisał na Twitterze dr Marian Szołucha‏ z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Otóż 20 maja wchodzi w życie unijny system rejestracji wyrobów tytoniowych w celu śledzenia ich pochodzenia i ruchu na rynku. Ma on tak uszczelnić system podatkowy, by nie wyciekały pieniądze z tytułu opodatkowania tych akcyzowych wyrobów. Tymczasem system, którego koordynatorem w Polsce jest Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, do tej pory nie ruszył. Powoduje to uzasadnione obawy przedsiębiorców z branży, którzy mogą mieć problemy z działalnością po 20 maja, a w sklepach zabraknie papierosów.

Przepisy zaskakują urzędników?

PWPW oświadczyła jednak, że "system do rejestracji podmiotów produkujących i dystrybuujących wyroby tytoniowe jest gotowy do uruchomienia i przeszedł pozytywnie testy bezpieczeństwa i testy wydajnościowe" oraz że "opracowała najkrótszy w Europie identyfikator odpowiedni dla najszybszych maszyn znajdujących się w polskich fabrykach". Dodała, że "uruchomienie systemu uzależnione jest od przygotowania, ogłoszenia i wdrożenia wymagań specyfikacyjnych przez firmę Dentsu Aegis Network Switzerland AG", która "zobowiązała się do wdrożenia ostatecznych wymagań do 10 maja". Ponadto PWPW zapewniła, że w przypadku wywiązania się przez Dentsu ze swoich zobowiązań, "uruchomienie systemu dla polskiego rynku nastąpi w zakładanym w projekcie terminie".

Problem jest niebagatelny, bo dotyczy ponad 100 tys. sklepów, 900 hurtowni i wszystkich producentów wyrobów tytoniowych.

– Dopóki firma Dentsu nie wyda ostatecznych wymagań, na co ma czas do 10 maja, nie ma sensu robić rejestracji, bo może się okazać, że po kolejnych zmianach firmy będą musiały rejestrować się ponownie

– informuje mnie Biuro Prasowe PWPW.

Jednak nasuwa się pytanie, czy 110 tys. podmiotów będzie w stanie zarejestrować się w ciągu 10 dni do 20 maja i czy przez to system nie padnie? No i co się stanie, jeśli ktoś nie zdąży się zarejestrować do 20 maja? Jak tłumaczy Biuro Prasowe PWPW, wtedy w obrocie pozostaną papierosy wyprodukowane przed tą datą. Przez rok mogą być sprzedawane wyroby tytoniowe, które nie mają kodów. Natomiast 20 maja nie jest dniem kończącym rejestrację. Jeśli firma zarejestruje się np. 23 maja, to od tego czasu będzie mogła normalnie działać. A tylko przez te trzy dni nie będzie mogła sprzedawać papierosów wyprodukowanych po 20 maja.

Oczywiście, nawet jeśli wszystko pójdzie sprawnie, jak zapewniają urzędnicy, to nie znaczy, że takie regulacje są dobre i potrzebne.

– Nadprodukcja kolejnych przepisów i regulacji zaskakuje na poziomie europejskim i krajowym nie tylko przedsiębiorców i obywateli, ale i podmioty publiczne

– komentuje dr Przemysław Hankus, prezes zarządu Stowarzyszenia Libertariańskiego.

– Na "za pięć dwunasta" nawet najlepszy zespół specjalistów zdziała niewiele. Jeśli już zgodnie z traktatami musimy implementować unijne dyrektywy do polskiego porządku prawnego, to niech zajmują się tym ludzie z przysłowiową "głową na karku". Urzędnik, podobnie jak lekarz, powinien przynajmniej nie szkodzić

– dodaje.

Z kolei Dawid Lewicki, wiceprezes partii KORWiN, uważa, że nowe prawo unijne wychodzi naprzeciw działaniom rządu PiS, który wziął sobie za cel tzw. uszczelnianie budżetu.

– Biorąc pod uwagę fakt, że wysokość podatków w paczce papierosów stanowi 80 proc. jej ceny, to naprawdę jest o co walczyć i co uszczelniać. System śledzenia ruchu i pochodzenia wyrobów tytoniowych, który ma walczyć z szarą strefą, zmaga się z ogromnymi problemami już na etapie wprowadzania, aż strach pomyśleć co będzie dalej. Podatek akcyzowy miał na celu zmniejszenie popytu na towary, które mają negatywny wpływ na nasze zdrowie. Praktyka pokazała, że mają także bardzo negatywny wpływ na nasze portfele, a wręcz zbawienny dla budżetu państwa. Możemy się zatem spodziewać kolejnych regulacji i problemów, aparat państwowy ciągle się powiększa, wydatki socjalne rosną, a przecież ktoś musi za to wszystko zapłacić. Do dzieła, drodzy palacze

– mówi wiceprezes Lewicki.

Przemyt nie ustanie

Dr Hankus obawia się, że przez zaniechanie tych, którzy odpowiadają de facto i de iure za sprawne funkcjonowanie podmiotów gospodarczych w ramach obowiązujących norm i przepisów, szereg przedsiębiorców może ponieść dotkliwe straty. Jego zdaniem może się to odbić negatywnie nie tylko na sytuacji na rynku i na możliwych utrudnieniach dla klientów, ale także na budżecie państwa, który może nie zostać zasilony zaplanowanymi dochodami z podatków pośrednich. To z kolei zwiększy ryzyko uruchomienia kolejnych rządowych programów "poszukiwania środków", co w efekcie odczują nasze portfele.

Wątpliwości budzi także fakt, że za przygotowanie całego systemu na terenie Unii Europejskiej odpowiada wybrana przez Komisję Europejską szwajcarska firma.

– Dlaczego Szwajcaria? Najdroższy kraj i to jeszcze poza Unią Europejską

– zastanawia się poseł dr Jarosław Sachajko, przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi z Kukiz'15, który uważa, że Polska też ma świetnych informatyków.

Wysoce dyskusyjne jest natomiast to, że jakiekolwiek uszczelnienie systemu wyeliminuje przemyt i szary rynek nielegalnych producentów i handlarzy w sytuacji dużej różnicy cen pomiędzy wyrobami tytoniowymi, sprzedawanymi w krajach Unii Europejskiej i znacznie mniej opodatkowanymi w państwach sąsiednich. Zainteresowany konsument zawsze znajdzie nielegalnego dostawcę oferującego tańszy towar. Przemyt z Ukrainy, Białorusi czy Rosji i nielegalna produkcja w krajach członkowskich być może zmniejszy się po uszczelnieniu systemu, ale w niewielkim stopniu. Pomóc tej kwestii może jedynie radykalne obniżenie przez Brukselę minimalnej akcyzy na wyroby tytoniowe, której wysokość została nadmiernie wywindowana. Na to jednak się nie zanosi.

Jednocześnie ta sprawa to kolejny dowód na to, że unijne regulacje szkodzą i to bardzo, a jak mówił klasyk – wprowadzenie regulacji zwykle powoduje konieczność wprowadzenia kolejnych. W tym przypadku wdrożenie przez Unię Europejską wysokiej akcyzy na wyroby tytoniowe skutkuje koniecznością kolejnych działań władz, polegających na uszczelnianiu systemu. Najbliższe dni pokażą, czy obawy przedsiębiorców i PIH były słuszne, czy jednak rację miała PWPW.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor trzech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.