czwartek
| 17 października 2019

To nie Unia Europejska finansuje nam dotacjami inwestycje. W czasie naszego członkostwa aż 97 proc. wartości inwestycji w Polsce zostało zrealizowanych za POLSKIE pieniądze.

W połowie czerwca Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju, pochwalił się na Twitterze, że wartość inwestycji z dofinansowaniem Unii Europejskiej w Polsce to już 400 mld zł (chodzi o same inwestycje, nie o wartość wszystkich projektów unijnych). Nawet biorąc pod uwagę fakt, że dotyczy to długiego 15-letniego okresu, kwota ta może oczywiście niejednemu zawrócić w głowie. Jednak jeśli dobrze policzymy, jak to wygląda w relacji do PKB czy nawet w relacji do ogólnej wartości inwestycji w tym czasie w Polsce, to pieniądze z Brukseli na inwestycje są sumą, której brak trudno byłoby w ogóle zauważyć. Tym bardziej, że tylko ok. 1/3 z podanej przez ministra Kwiecińskiego kwoty to realnie pieniądze pochodzące spoza Polski, a ok. 2/3 są to środki krajowe (współfinansowanie projektów, wkład własny i polska składka).

Inwestycje z dotacji to grosze

Policzmy. 1/3 z 400 mld zł to 133 mld zł. PKB Polski w tym okresie wyniósł ok. 23 bln zł. Oznacza to, że udział pieniędzy pochodzących z Unii Europejskiej w polskich inwestycjach w tym okresie wyniósł zaledwie 0,6 proc. PKB Polski. Z kolei inwestycje w Polsce w latach 2004-2018 wynosiły średniorocznie 19,8 proc. PKB. Oznacza to, że pieniądze pochodzące z Brukseli stanowią w nich zaledwie 3 proc., czyli przez 15 lat członkostwa 97 proc. wartości inwestycji w Polsce zostało zrealizowanych za POLSKIE pieniądze! Nawet jeśli budowa i remonty dróg czy infrastruktury kolejowej przez państwo mogą być uzasadniona, to zrealizowano wiele inwestycji, które niekoniecznie są potrzebne, są droższe niż gdyby je robiono bez pieniędzy dotacyjnych, a na dodatek generują koszty, które już nie są finansowane przez Brukselę. W ramach tych inwestycji z udziałem unijnych funduszy są tak "dobrze" wydane pieniądze, jak na sypiące się po kilku latach Orliki, donice na trawniku w Wodzisławiu Śląskim, muzea, które trzeba utrzymywać czy nikomu niepotrzebne szpitalne systemy kolejkowe.

Minister Kwieciński dodał, że liczba inwestycji z dofinansowaniem Unii Europejskiej w Polsce przekroczyła 50 tys. Polityk utrzymuje też, że "fundusze unijne przyczyniły się do przyspieszenia rozwoju Polski i przyniosły wymierne korzyści". Jednak ja jestem przeciwnego zdania. Dotacje unijne są naszym przekleństwem. Po pierwsze, dlatego, że mimo tych miliardów, które Polska pozyskała z Brukseli, okazuje się, że po naszym wejściu do Unii Europejskiej doszło do spadku inwestycji w relacji do PKB. Będąc w Unii, inwestycje nigdy nie osiągnęły poziomu z lat 1998-2000, który – według danych GUS – wynosił wtedy 24 proc. PKB. Po wejściu do Unii Europejskiej było już tylko gorzej z najsłabszym rokiem 2017 (17,5 proc. PKB).

Merytoryka czy robienie wrażenia?

Po drugie, zmniejszył się udział inwestycji prywatnych w relacji do PKB, a znacznie wzrósł udział inwestycji publicznych. Z danych GUS wynika, że w latach 1998-2003 średnioroczny udział inwestycji sektora prywatnego w PKB wyniósł 15 proc., podczas gdy w latach 2004-2017 współczynnik ten spadł do poziomu 13,6 proc. Z kolei w przypadku inwestycji publicznych, porównując ostatnie lata sprzed naszego członkostwa (2001-2003), kiedy to inwestycje publiczne średniorocznie wynosiły poniżej 5,3 proc. PKB, w kolejnych latach rosły, osiągając swój szczyt 8 proc. PKB w 2011 roku i w latach 2004-2017 wyniosły średnio ponad 6,3 proc. PKB. Zwiększanie się inwestycji publicznych kosztem inwestycji prywatnych nie jest korzystnym zjawiskiem, bo osoba prywatna wie lepiej, na co najkorzystniej przeznaczyć swoje pieniądze niż państwo wydające pieniądze zabrane podatnikom. Jednym słowem, dotacje unijne napędzają wydatki publiczne i w efekcie powodują rozrost sektora publicznego kosztem kurczenia się sektora prywatnego.

Po trzecie, rezultatem konieczności prefinansowania (według Ministerstwa Finansów było to ok. 13,3 mld zł w latach 2004-2019) oraz współfinansowania dotacji unijnych z budżetu państwa (ok. 105,5 mld zł w latach 2004-2019) i wykładania wkładu własnego przez beneficjentów środków z Unii Europejskiej rośnie zadłużenie i budżetu krajowego, i budżetów samorządowych. Dane GUS mówią, że w latach 2004-2018 łączny deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 795 mld zł, a średniorocznie było to 3,5 proc. PKB. W efekcie dług sektora instytucji rządowych i samorządowych zwiększył się – według GUS – z 394 mld zł w 2003 roku (ostatni rok poza Unią) do ponad biliona złotych już w 2016 roku. Samo zadłużenie samorządów, co bezpośrednio wiąże się z realizacją projektów współfinansowanych przez Brukselę, w latach 2003-2018 wzrosło o niemal 370 proc.! Z kolei w latach 2004-2018 łączne koszty obsługi zadłużenia publicznego wyniosły – według danych Ministerstwa Finansów – 480,5 mld złotych. Czyli same koszty obsługi zadłużenia publicznego były wyższe niż łączna wartość inwestycji z dofinansowaniem Unii Europejskiej w tym samym czasie

Dlaczego minister Kwieciński nie podaje takich zestawień? Czy uczciwe jest wymachiwanie przez polityka liczbami, które są nie tyle merytoryczne, co bardziej mają ROBIĆ WRAŻENIE na nieobeznanym z finansową rzeczywistością wyborcy?

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor czterech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.