poniedziałek
| 19 sierpnia 2019

"80 lat po wybuchu II wojny światowej Polacy są wrabiani w rzekomy sojusz z Hitlerem" – mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem Marcin Janowski, absolwent studiów kierowania komunikacją Clark University, autor kanału "Na Argumenty" na YouTube.

Ludzie na świecie znają Holokaust, ale nie wiedzą nic o zbrodniach popełnionych na Polakach w czasie II wojny światowej i o tym, że Polska nie kolaborowała z hitlerowcami. Z czego to wynika?

Jest to przede wszystkim rezultat braku polskiej edukacji historycznej prowadzonej w świecie. Większości naszych rodaków wydaje się, że skoro my w Polsce doskonale znamy jakieś fakty, to również cały świat ma obowiązek je znać. Jest to błędne przekonanie. Skąd ludzie w innych krajach mają wiedzieć, co działo się z Polakami pod okupacją III Rzeszy i Sowietów, jeśli Polacy o tym nie mówią? Z moich obserwacji wynika, że wiedza o polskiej martyrologii jest w świecie niemal nieznana. Jednak kilka dekad temu podobnie było z pamięcią o żydowskich ofiarach wojny. Pracujący na amerykańskich uczelniach historyk prof. Marek Jan Chodakiewicz wielokrotnie wspominał, iż w pierwszych dekadach po II wojnie światowej temat zagłady Żydów znajdował się poza głównym nurtem pamięci historycznej. Dopiero aktywna i ofiarna działalność dobrze zorganizowanego lobby żydowskiego wpłynęła na zmianę świadomości milionów ludzi na temat zbrodni Holokaustu. Z drugiej strony mamy do czynienia z uderzającą w nas polityką historyczną, jaką prowadzą niektóre państwa oraz różne wpływowe organizacje. Propagują one przekaz, który przerzuca na Polskę i Polaków odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez Niemców podczas II wojny światowej. Jest to wyjątkowo krzywdzące, bo Polska była pierwszym państwem, które podjęło walkę zbrojną przeciw III Rzeszy, a Polacy byli jednym z niewielu okupowanych narodów, który nie miał rządu kolaborującego z Hitlerem. W wyniku II wojny światowej zginęło ok. 6 mln polskich obywateli, a w wyniku wojennej zawieruchy i zmiany granic, nasz kraj stracił w sumie ponad 10 mln ludzi. Osobiście jestem przeciwnikiem mieszania historii z polityką, jednak jeśli inni prowadzą antypolską politykę historyczną, to obowiązkiem Polaków jest przedstawienie światu polskich racji i nieznanych w świecie faktów. Prawda sama się nie obroni.

Rozmawiasz czasami z Żydami z Izraela. Jaka jest ich świadomość realiów okupacji w Polsce i martyrologii ludności polskiej?

Obawiam się, że większość Izraelczyków ma mgliste wyobrażenie o realiach życia Polaków pod okupacją niemiecką. Miałem kiedyś na studiach profesora rodem z Izraela, którego rodzina miała polskie korzenie. Kiedyś wysłałem mu link do strony poświęconej ratowaniu Żydów podczas wojny. Gdy go spotkałem, był zdumiony, bo na tej stronie wyczytał, iż podczas II wojny światowej zginęło ok. 3 mln rodowitych Polaków. Nikt mu tego wcześniej nie powiedział. Podobną sytuację przeżył Bronisław Wildstein, który gościł w Warszawie delegację dziennikarzy z Izraela. Izraelscy żurnaliści, zwiedzając Muzeum Powstania Warszawskiego, powiedzieli, że wcześniej byli przekonani, iż Polacy kolaborowali z Niemcami tak samo, jak Francuzi. Nawet w "Gazecie Wyborczej" znalazłem relację o tym, że człowiek, który przyjechał z Izraela, aby odwiedzić obóz śmierci, wyrażał zdumienie, że Niemcy zamykali w obozach również Polaków. Niestety bardzo wielu Izraelczykom nawkładano do głów, że Hitler dokonał Holokaustu polskimi rękoma. Jest to kłamstwo tak bardzo bezczelne, że oburza uczciwych Żydów, którzy stają w obronie Polaków. W ubiegłym roku izraelski poseł Uri Awneri opublikował na łamach "Neues Deutschland" artykuł, w którym napisał: "W Izraelu nikt nie zadaje sobie pytania, dlaczego w Polsce żyły miliony Żydów. Bo kraj ten był wcześniej najbardziej otwartym, najbardziej tolerancyjnym w Europie. Takie fakty nie są u nas znane. Izraelczyków uczy się natomiast, że Holokaust był wspólnym niemiecko-polskim przedsięwzięciem, a piece w Auschwitz obsługiwali Polacy". W podobnym tonie wypowiedział się niedawno izraelski historyk prof. Daniel Blatman, który na łamach dziennika "Haarez" napisał: "Naród polski jako kolektyw nie zmówił się z nazistami, by mordować Żydów. Polacy sami byli ofiarami nazistowskiego barbarzyństwa. (…) Izraelczycy domagają się, aby Polska uznała, że Polacy jako naród lub kraj zmówili się z nazistami w sprawie mordowania Żydów. To się nigdy nie stanie, ponieważ po prostu nie jest prawdą". Mamy więc poważny problem, który dostrzegają sami Żydzi i byłoby dobrze, gdyby zajęli się nim również Polacy. Zapytałem kiedyś pewną Żydówkę, dlaczego jej rodacy tak ostro atakują Polskę, a nie mają pretensji np. do Francuzów, których kolaborujący rząd wyłapywał Żydów i wywoził ich na śmierć. Otrzymałem odpowiedź, że to dlatego, bo Polacy nie chcą się przyznać do udziału w Holokauście. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której oczekuje się od Polski przyznania się do zbrodni, której nie popełniła. Nie było "polskiego Quislinga", nie było "polskiego Vichy", nie było "polskiego SS". Polacy byli pierwszymi ofiarami KL Auschwitz i masowych zbrodni niemieckich. Z okupantem kolaborował jedynie wąski margines polskich renegatów rekrutujących się z nizin społecznych, ale temu przecież nikt w Polsce nie zaprzecza.

Dlaczego oskarżanie Polaków o Holokaust przychodzi niektórym tak łatwo?

Żydowskie przysłowie mówi, że uciekającego tchórza biją nawet dzieci. A Polskę reprezentują ludzie naiwni, lękliwi i niekompetentni. Oni chcą, żeby dano Polsce spokój, więc stosują względem agresorów postawę uległą, która tylko prowokuje do kolejnych ataków. Bo ci, którzy plują na Polskę, mają świadomość, że nie spotka ich za to odpowiedzialność i zachowują się coraz bardziej bezczelnie. Państwo polskie powinno na bieżąco odnotowywać przejawy zafałszowań historii i merytorycznie odpowiadać na poważne nadużycia. Powinno się to robić w sposób wyważony i pozbawiony histerii. W świecie jest całkiem sporo naukowców przychylnych Polsce, jednak nasze władze tych ludzi nie doceniają. Jednym z takich ludzi jest prof. Norman Finkelstein, który w książce "Przedsiębiorstwo Holokaust" opisał działalność żydowskich organizacji roszczeniowych, dążących do przejęcia kolejnych odszkodowań za "bezspadkowe" majątki ofiar Holokaustu. Prof. Finkelstein wielokrotnie stawał w obronie Polski i ostrzegał Polaków przed działalnością wpływowych organizacji działających na szkodę państwa polskiego.

Jak to się dzieje, że dochodzi do takich skandali, jak z niejakim Chaimem Rumkowskim, który kolaborował z Niemcami? Dlaczego Wikipedia usuwa informację, że był on narodowości żydowskiej i przedstawia się go jako Polaka?

Wygląda na to, że wrogom Polski pozostają jedynie przemilczenia i kłamstwa. Teraz te kłamstwa są już na tyle bezczelne, że dostrzegają je nawet ludzie, których wiedza historyczna nie stoi na szczególnie wysokim poziomie. Brakuje jednak polityki informacyjnej ze strony Polski. Prof. Chodakiewicz od lat apeluje, aby książki i publikacje na temat Polski drukować w obcych językach i rozsyłać do ośrodków akademickich na całym świecie. Wydanie nawet stu książek w języku angielskim jest dla państwa polskiego wydatkiem niewielkim, lecz taka inwestycja mogłaby zaprocentować poprawą wizerunku naszego kraju. Niestety, nasi politycy są za bardzo zajęci robieniem karier i szukaniem intratnych posad dla swoich córek i synów.

Czy polskim władzom nie zależy na dobrym wizerunku naszego kraju na świecie?

Ludzie, którzy sprawują władzę, są wybierani w powszechnych wyborach. Gdyby dla Polaków obrona dobrego imienia Polski była czymś ważnym, to popieraliby tych polityków, dla których obrona dobrego imienia Ojczyzny jest priorytetem. Niestety, większość ludności nadwiślańskiej to mentalni niewolnicy, a dla niewolnika godność to dobra materialne i rosnący poziom konsumpcji. Niewolnik uważa narodową dumę i honor za abstrakcję, bo nie włoży ich do garnka i nie ugotuje na nich rosołu. Tylko człowiek wolny przedkłada służbę idei ponad pełną miskę w niewoli. Dumny naród polski stanowi najwyżej kilkunastoprocentową mniejszość w naszej nadwiślańskiej populacji. Dlatego partie odwołujące się do dumy i godności narodowej przegrywają z tymi, które rozdają socjalną kiełbasę wyborczą. Obroną dobrego imienia Polski zajmują się u nas głównie hobbyści i wolontariusze, a niestety partyzantka nie zastąpi regularnej armii.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. CC0 Public Domain/ Marcin Hernik

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor trzech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.