poniedziałek
| 19 sierpnia 2019

Hamburg, styczeń 2017. Na stacji metra czekają tylko dwie osoby - kobieta i 16-letni "uchodźca" z Maroka. Imigrant zaczyna grzebać kobiecie w torebce, ona to zauważa, wzywa pomocy, wywiązuje się szarpanina. Niedoszły kardiochirurg zrzuca kobietę na tory. Ofiara traci przytomność. Sprawca zostawia ją w takim stanie - leżącą na torach. Odchodzi jakby nigdy nic. Życie ratują kobiecie pracownicy ochrony, którzy następnie oglądają całe zdarzenie na kamerze i wzywają odpowiednie służby. Okazuje się, że sprawca kilka godzin wcześniej napadł na ludzi na innej stacji metra. Został nawet zatrzymany, ale... uciekł policjantom.

Norymberga, styczeń 2019. W wyniku przepychanki na stacji metra, trzech nastoletnich Niemców zostaje zepchniętych na tory przez młodzieńców, których rodziny pochodzą z Turcji i Grecji. Dwóch ze zrzuconych na tory chłopców - Luca i Frederic, młodzi piłkarze - giną pod kołami pociągu. Prasa w większości zataja zarówno okoliczności zdarzenia, jak i pochodzenie sprawców.

Kiedy w 2008 roku doszło do nieudanej próby zabójstwa, lewacka i proimigrancka gazeta "Der Spiegel" już w tytule grzmiała: "Berlin - niemiecka kobieta wepchała na tory mężczyznę z Angoli". Potem przyszedł styczeń roku 2016, znowu Berlin, i tym razem próba zabójstwa się powiodła, ale tytuł na "Der Spiegel" już zupełnie inny "Mężczyzna zepchnął młodą kobietę na tory". Nagle nie ma przymiotników, nie ma dopisków, nie ma narodowości. Samo: "kobieta" - "mężczyzna". Wiecie czemu? Bo zamordowaną 20-latką była Niemka (mająca również szwedzkie obywatelstwo), a morderca - o czym dowiadujemy się z zupełnie innych artykułów - miał na imię... Hamin. I rodzina owego niedoszłego inżyniera lub profesora uniwersyteckiego, pochodzi z Iranu. W dodatku  wcześniej był już karany za poważne uszkodzenie nożem ciała napadniętego mężczyzny.

Kolonia, lipiec 2017. Amerykańska turystka, nastolatka, czeka na tramwaj. Nagle zostaje wepchnięta pod nadjeżdżający tramwaj. Udaje jej się wyjść z całej sytuacji z niewielkimi obrażeniami. O sprawcy wiadomo tylko, że to 26-letni mężczyzna, ale skoro to Kolonia (pamiętacie słynnego Sylwestra?), a media nie piszą, że to Niemiec - można sobie mniej więcej wyobrazić jaka jest sytuacja.

Stuttgart. Napalony Nigeryjczyk napastował czekające na przystanku Niemki. Gdy spotkał się z oporem, rozzłościł się tak, jak niedoszłemu dyrektorowi kliniki transplantologii zwyczajnie nie wypada. Złapał jedną z kobiet za włosy i próbował zepchnąć ją na tory, pod nadjeżdżający pociąg. Jak relacjonują lokalne media, dosłownie w ostatniej chwili udało się powstrzymać tego imigranta z Nigerii, dzięki ofiarnej interwencji innych mężczyzn czekających na tym przystanku, którzy nie zawahali się narazić własnego życia dla ratowania zaatakowanej kobiety.

Voerde, lipiec 2019. Mający serbskie pochodzenie mężczyzna wpycha pod koła pociągu 34-letnią Niemkę. A kilka dni później - o tym już pewnie słyszeliście - imigrant z Erytrei wpycha pod rozpędzony pociąg kobietę z dzieckiem. Kobieta zdążyła uciec, ale ciało 8-letniego chłopca zostało zmiażdżone przez nadjeżdżający pociąg. Jak ustaliła policja, sprawca próbował wrzucić pod pociąg jeszcze kogoś, prawdopodobnie przypadkową osobę, ale ta zdołała się obronić. To tyle o kolejowych przygodach w Niemczech. A jeśli ktoś uważa, że "jakieś tam" morderstwa popełniane przez imigrantów na Europejczykach, to za słaby argument przeciw masowemu mieszaniu wszystkich kultur w jednym kotle - to na koniec, w ramach bonusa, wrzucam garść lewackich cytatów i moje komentarze do nich.

"Imigranci poszerzają rozwój kultury, bo wprowadzają nowe idee" (Joe McCarthy). No ta. Na przykład we Francji kilka dni temu imigranci z Algierii poszerzyli rozwój francuskiej kultury, wprowadzając nową ideę zniszczenia pomnika francuskiego bohatera narodowego - De Gaulle'a. Rozwalili ten pomnik, wiwatując i pokrzykując wesoło. Wspierały ich tłumy rodaków.

"Imigranci wzmacniają ekonomię dzięki ciężkiej pracy i przedsiębiorczości". (Joe McCarthy) Wszędzie i wszyscy...? To czemu niemiecki Federalny Urząd do spraw Migracji i Uchodźców opublikował dane, z których wynika, że 80 proc. uczestników specjalnych kursów nauki czytania i pisania, nie jest w stanie nauczyć się niemieckiego w takim stopniu, żeby podjąć nawet prostą pracę? Słyszymy na lewicy głosy, że imigranci to dobro, bo to głównie inżynierowie, chirurdzy, naukowcy i tak dalej. Ale jeśli taki niedoszły chirurg nie przeczyta żadnej książki medycznej, bo nie umie czytać, to jak będzie biedaczyna, przeprowadzał tę operacje...? Profesor Wilczur ze "Znachora" był tylko jeden! Poza tym, on umiał czytać, studiował. Poza tym, w jaki sposób niemiecką gospodarkę wzmacnia fakt, że SETKI TYSIĘCY imigrantów ocenionych jako zdolnych do pracy, woli nie pracować, tylko wyciągać rękę po darmochę, czyli socjal...? To są oficjalne dane urzędowe.

Poza tym, warto tu przytoczyć wypowiedź imigranta, cytowaną przez "Der Freitag": "Jako uchodźca nie jestem zobowiązany do pracy. W pewnym momencie mogę zdecydować się na powrót do Syrii. Dlaczego miałbym pracować, skoro miliony innych robią to za mnie? Siedzę w domu z sziszą przed TV. Niemcy to ludzie, którzy lubią wstawać o szóstej rano i pracować do osiemnastej, a my uchodźcy – nie. W Syrii byłem pasterzem kóz, a jak był upał, to spaliśmy z żoną do 14.00. Niemcy nie są moim krajem i nigdy nie będę musiał dla niego pracować". No i jak tu się nie zgodzić, że "imigranci wzmacniają ekonomię dzięki ciężkiej pracy i przedsiębiorczości"...? Czy ta wypowiedź imigranta nie jest dowodem przedsiębiorczości? Trzeba mieć niezły łeb do biznesu, żeby tak się w życiu ustawić!

"Imigranci są podporą naszej gospodarki" (Ingo Kramer, prezes Zrzeszenia Niemieckich Pracodawców). Jeśli jest tak cudownie, to dlaczego nawet... TVN (!) podawał, że: "Kiedy uchodźcy i migranci zaczęli tłumnie przyjeżdżać do Niemiec latem ubiegłego roku, wielu polityków i ekonomistów wskazywało, że będą lekarstwem na niedobory pracowników. Najnowsze badania pokazują jednak, że tylko 1 na 8 imigrantów znalazł pracę.

Robert Biedroń: "Te argumenty, które są podnoszone, że oni będą gwałcili nasze żony, że zabiorą nam pracę, że zmienią naszą kulturę, że wysadzą nas… Trzeba zachować jakieś proporcje". Tobie łatwo mówić, Robercik, tobie nikt żony nie zgwałci, więc nie bądź taki śmiszek. Dalej Biedroń wywodzi: "W Polsce żaden muzułmanin nie zrobił żadnego zamachu". No, nie zrobił. Mniej więcej z tego samego powodu, dla którego żaden rekin nie pożarł nikogo na ulicach Nowego Jorku. Bo tak jak rekiny nie robią szkody na lądzie, bo tam nie żyją, tak i u nas radykalni islamiści nie detonują bomb - bo ich nie wpuściliśmy.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi troszkę po dekomunizować Polskę. Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.