poniedziałek
| 19 sierpnia 2019

W roku 2018 ekonomista Raymond Fisman z Uniwersytetu w Bostonie, opublikował pracę pod tytułem: "Lobbing zwolniony z podatku, czyli - korporacyjna filantropia jako narzędzie politycznego wpływu". Na stronie uczelni Fismana, w opracowaniu jego artykułu, napisano, na czym w skrócie polega odkrycie tego badacza. "W roku 2014, organizacja charytatywna Monsanto przekazała 1350 dolarów na należącą do Uniwersytetu w Iowa organizację non-profit, w której jako jeden z zarządców zasiada senator Charles Grassley. To brzmi jak sytuacja "win-win-win". Senator pokazuje się jako ten, który wspiera cele charytatywne. Korporacyjna fundacja przeznacza na te cele środki finansowe, a pomoc trafia do tych, którzy jej potrzebują. Ale biznesowa filantropia nie jest tak prosta ani tak dobroczynna, jak mogłoby się wydawać".

Następnie autor opracowania wyjaśnia: "Kiedy członek Kongresu dołącza do komitetu, który podejmuje decyzje w sprawie polityki ważnej dla korporacji w ich okręgu, darowizny na cele charytatywne dla organizacji non-profit z siedzibą w tej dzielnicy rosną. A kiedy polityk opuszcza Kongres, darowizny na cele charytatywne zanikają". Następnie cytowany jest sam autor pracy.

"Nasza analiza sugeruje, że firmy wykorzystują swoje fundacje charytatywne jako formę poszukiwania wpływów zwolnionych z podatku. Biorąc pod uwagę brak formalnych wymogów w zakresie ujawniania informacji o wyborach lub przepisach, darowizny na cele charytatywne mogą być formą wpływów politycznych, które nie są dostrzegalne przez wyborców i akcjonariuszy, i które są bezpośrednio dotowane przez podatników. W efekcie korporacje wydają pieniądze - bez podatków - by wywierać wpływ na polityków, a to temat, o którym dotąd nie mieliśmy pojęcia".

Ale jak to...? To charytatywność może nie wynikać jedynie z dobrego serduszka...? I można wykorzystywać dobre uczynki i zasłaniać się nimi w złych celach i brudnych gierkach...? Nieeeemożliwe! Spójrzmy dalej.

O tym, jak organizacje charytatywne są wykorzystywane w celach politycznych w krajach arabskich, piszą Barbara Ibrahim i Dina Sherif w książce pod tytułem "Od pomocy charytatywnej do zmian społecznych". Autorki piszą między innymi:

"Niektórym organizacjom pozarządowym jest o wiele łatwiej zarejestrować swoją działalność niż innym, a wynika to z politycznych koneksji jej założycieli. Proces rejestracji może być bardzo zróżnicowany pod względem trudności, w zależności od tego, kto o tę rejestrację aplikuję".

A czemu taka działalność jest tak ważna i pożądana? Bo twórcy organizacji przeznaczonych do czynienia dobra wiedzą, jak łatwo dzięki nim mogą zarazem czynić zło, czyli bogacić się w sposób nieuczciwy, często cudzym kosztem, pod pozorami chęci niesienia pomocy potrzebującym. Cynizm, pazerność i brak skrupułów.

Rok 2009. Graham Smith z brytyjskiej organizacji "Republika" oskarża fundację księcia Karola o nieczyste intencje.

"Naszym zdaniem organizacje charytatywne księcia Karola zachowują się jak prywatne firmy lobbingowe. Wygląda na to, że ich celem jest zagwarantowanie, że propozycje księcia zostaną wysłuchane przez rząd. Ta fundacja jest zarejestrowana jako charytatywna, ale działa jak polityczna grupa lobbingowa"

Inne mroczne aspekty dotyczące "działalności charytatywnej" wypunktował w swojej książce Aaron Tonken, a w opracowaniu informacji do których dotarł, portal InvestorsInsight pisze:

"Co mają ze sobą wspólnego tacy ludzie jak: Bill Clinton, Gerald Ford, Arnold Schwarzenegger, Cher, Bill Cosby, Natalie Cole, Suzanne Somers i Sylvester Stallone? Wszyscy akceptują gotówkę lub inne drogie gratyfikacje w zamian za udział w imprezach charytatywnych. Myśleliśmy, że zrobili to z dobroci serc. Ależ z nas naiwni głupcy".

Dalej portal przypomina doniesienia Fox News, z których wynikało, że celebryta Bill Cosby wynegocjował sobie 85 tys. dolarów za udział w gali, podczas której miał otrzymać specjalną nagrodę humanitarną od organizacji zbierającej fundusze na walkę z rakiem. Rzecznik prasowy komika tłumaczył później, że Cosby zawsze pobiera wynagrodzenie za udział w akcjach charytatywnych, a następnie... oddaje je na cele charytatywne. Dlaczego Cosby po prostu nie rezygnuje z wynagrodzenia? Na to pytanie pan rzecznik odpowiedzieć nie raczył. A na prośbę o podanie przykładów fundacji, którym Cosby miał niby oddać pobrane wcześniej wynagrodzenie odparł, że nie udzielają takich informacji, bo to poufne.

Dalej portal zaznacza, że teoretycznie nie ma nic nielegalnego czy nawet nieetycznego w tym, że gwiazdy oczekują wynagrodzenia za czas, który poświęcają, ale: "w niektórych przypadkach egoizm i pazerność idoli Hollywood i elity Waszyngtonu przekracza granice przyzwoitości. Weźmy jako przykład byłego prezydenta, Forda. W roku 2001 zainkasował 200 tys. dolarów za to, że odebrał - o ironio! - nagrodę dla "Wyjątkowego Dawcy", przyznawaną przez organizację walczącą z dziecięcym autyzmem". Co ciekawe, odnotowano, że Ford pobierał "ledwie" 80 tys. za przemówienia dla grup biznesowych. Czyli charytatywny występ wyceniał 2.5 razy drożej niż zwyczajowe biznesowe działania.

"Kolejną kwestią jest odpis podatkowy. Często artysta zgodzi się wystąpić za darmo na gali charytatywnej, śpiewając jedną piosenkę lub opowiadając kilka dowcipów. Następnie wykonawca poprosi producenta imprezy o pisemny zapis "darowizny", który następnie można potraktować jako odliczenie podatku. Problem polega na tym, że piosenkarz lub komik odliczy uczciwą wartość rynkową swojego normalnego, pełnego wykonania, może to być na przykład 100 tys. dolarów, mimo że zaśpiewał tylko jedną piosenkę".

O tym, że w działalności charytatywnej wcale nie zawsze dobro potrzebujących jest stawiane za główny cel, pisze też autor analizy dotyczącej tego, jak te kwestie są realizowane w Singapurze.

"Organizacje charytatywne bardziej zastanawiają się, jak reklamować swoją organizację charytatywną wśród darczyńców, niż jak faktycznie pomagać beneficjentom. Na przykład coraz większa liczba organizacji charytatywnych wydaje pieniądze na stosowanie takich samych strategii jakie stosowane są w biznesie, czyli wykorzystując kampanie influencerów, marketing w mediach społecznościowych i gry hazardowe w celu przyciągnięcia większej liczby osób na ich rzecz. Innym skutkiem tego jest trywializacja poważnych i trudnych problemów, z jakimi borykają się ich beneficjenci, co miało być przecież głównym celem powstania organizacji charytatywnych, które zostały założone po to, żeby im pomagać. Co więcej, te zmarnowane fundusze mogły zostać zamiast tego wykorzystane do zapewnienia pomocy finansowej beneficjentom tych organizacji, lub na zakup środków na utrzymanie ich"

Autor raportu opisuje również praktyki, w których "wolontariuszami" zostają studenci, którzy tak naprawdę nie działają z własnej woli, lecz pod presją uczelnianych organizacji. "Co więcej, organizacje charytatywne często działają jak firmy, a nie organizacje charytatywne i często pogarszają nędzę swoich beneficjentów poprzez trywializację ich problemów poprzez komercjalizację. A beneficjenci, niezależnie czy im się podoba, że pomaganie im jest wykorzystywane marketingowo, nie mają innego wyboru, jak zaakceptować tę pomoc, ponieważ od tej procedury zależy ich przetrwanie". Stają się więc, jak można wywnioskować, bezwolnymi zakładnikami organizacji charytatywnych, nawet jeśli czują, że są tylko pionkami w ich grze i narzędziami w ich garażu. Jak konstatuje autor: "Trudno jest powstrzymać ludzi od wykorzystywania dobroczynności dla swoich własnych, egoistycznych korzyści".

Fundacja Koreta, założona przez dwóch amerykańskich Żydów - Josepha Koreta i Teda Taube, powstała, by pomagać zwalczać głód, wspierać społeczność żydowską, pomagać w rozwoju Izraela itd. Po śmierci Koreta, wdowa po nim wytoczyła proces fundacji o wydawanie pieniędzy na cele niezgodne ze statutem założycielskim fundacji - chodziło m.in. o kilka milionów dolarów przeznaczonych na budowę... Muzeum Historii Żydów w Polsce. Na mocy porozumienia w trakcie procesu, szefowie organizacji ustąpili ze swoich stanowisk.

Oxfam to międzynarodowa organizacja humanitarna, zajmującą się walką z głodem na świecie i pomocą w krajach rozwijających się. Bardzo troszczy się o zmiany klimatyczne. Szkoda tylko, że członkowie tej organizacji wykorzystywali seksualnie, ściągali pornole, zastraszali swoje ofiary, a belgijski dyrektor Roland Van Hauwermeiren przyznał, że sprowadzał prostytutki do willi wynajmowanej z... funduszy charytatywnych. W dodatku wewnętrzny raport wykazał, że nie da się wykluczyć, iż niektórzy członkowie organizacji wykorzystywali seksualnie osoby nieletnie. Szefowa organizacji zaproponowała belgijskiemu dyrektorowi jednego z oddziałów "odejście z godnością", bo wyrzucenie go mogłoby spowodować konsekwencje szkodliwe dla reputacji tej charytatywnej organizacji. "The Sun" pisze o 123 przypadkach wykorzystywania seksualnego, dotyczącego w wielu sytuacjach 14-letnich dziewczynek. Żyjesz sobie na Haiti, plaża, słoneczko, pornole, pukanie panienek w willi wynajętej za forsę na pomoc potrzebującym - ale na co dzień status wspaniałego, szlachetnego człowieka, wzorowego obywatela, działacza charytatywnego. Niezły sposób na życie, dopóki się sprawa nie wyda, co?

To oczywiście tylko niektóre z wielu przykładów na to, że pod pozorami organizacji charytatywnych wcale nie muszą ukrywać się dobre intencje i chęć niesienia pomocy potrzebującym. Działalność charytatywna to dla wielu świetny pomysł na biznes, na to, by żyć jak pączek w maśle, na zbieranie zewsząd pochwał za swoją wspaniałość, na spijanie śmietanki z pracy innych osób i wykorzystywanie tej reputacji do wywierania wpływów politycznych i osiągania politycznych celów - własnych lub pochodzących i opłacanych z zewnątrz. Takie sytuacje mają miejsce właściwie na całym świecie. Niemożliwą, nierealną, oszołomską teorią spiskową, której nawet nie warto sprawdzać, jest to tylko u nas, w Polsce.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi troszkę po dekomunizować Polskę. Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.