środa
| 23 października 2019

Media podają, że wnętrze zabytkowej katedry w Rochester (wybudowanej ponad 1400 lat temu!) zmieniło się (tymczasowo...?) w... pole golfowe. Chrystus obserwuje z krzyża, jak do świątyni jego Ojca wchodzą ludzie i zamiast klękać, rozmawiać z Bogiem – łapią za kija i wbijają piłeczki do dołków. Kanonik tej katedry chciał iść z duchem czasu i w ten sposób przyciągnąć ludzi do Kościoła, za co – na szczęście – został mocno skrytykowany przez zdrowych na umyśle przedstawicieli Kościoła, którzy uznali jego gest za oznakę słabości i akt desperacji. Kanonik nie wytłumaczył niestety, w jakim czasie należy trafić do dołka, żeby uzyskać odpust zupełny. Co więcej, takich i podobnych przypadków jest niestety coraz więcej.

Hiszpania, rok 2015. Zabytkowy, stuletni kościół w Asturii przerobiono na... skatepark. W świątyni wybudowanej ku chwale Boga młodzi ludzie jeżdżą dziś na desce i wywijają akrobatyczne popisy. Na ścianach – w miejscu, gdzie dawniej wisiał pewnie obraz jakiegoś świętego Franciszka albo stała rzeźba świętego Piotra – dziś dumnie wisi reklama z logo Red Bulla. Dawniej ludzie prosili tu o zbawienie, przepraszali za swoje grzechy i dziękowali za otrzymane łaski, pragnąc dostać się do nieba. Dziś osiągają raj na skróty – bo przecież Red Bull "doda ci skrzydeł", więc w sumie sam możesz sobie do tego raju pofrunąć.

Amerykańskie St. Louis trzy lata później podłapało pomysł. Po cholerę komuś miejsce do modlitwy i "oddawania Bogu co boskie", skoro można sobie na desce pośmigać? Krótka piła, kilka podpisów, szczypta biurokracji – i już z dawnej świątyni mamy skatepark. Być może kto strzeli najbardziej bajerancki popis na desce, ten otrzyma zbawienie? Niby Biblia tego nie precyzuje, ale przecież odkąd powstały tak oświecone media, które pouczają katolików, jak mają praktykować swoją wiarę, jak choćby "Gazeta Wyborcza" – Biblia ogranicza się już właściwie do roli "ciekawostki". "W zdrowym ciele zdrowy duch", "żyje się tylko raz", "hulaj dusza piekła nie ma" – nawet jeśli Jezus tego nie mówił, a ewangeliści nie zapisali, to jakaś postępowa telewizja prowadzona przez marksistów i nadająca dla katolików wytłumaczy, że gdyby Chrystus przyszedł na świat dzisiaj, a nie 2 tysiące lat temu, to "mniej więcej" w takim tonie by się wypowiadał.

W Anglii coraz częstszą praktyką jest przerabianie zamkniętych kościołów na bary. Browarek za zdrowie świętego Józefa wypiją i "wielkie mi halo", "wielka afera". Jeszcze niedawno w tym miejscu ludzie szukali nadziei, modlili się o powrót mamy do zdrowia, przyjmowali pierwszą komunię, szli do ślubu. Dziś w tych samych murach obejrzą meczyk, bekną, pośpiewają, sprośne żarciochy poopowiadają, barmance na dupę zerkną z ukradka. I komu to przeszkadza? Tylko tym radykalnym "katolom". Dewotom i moherom. Ale to jeszcze nic, bo jak podaje "Business Insider" jeden z kościołów przerobiono na galerię sztuki, a podczas jednej z wystaw prezentowano obrazy erotyczne. Nie wątpię ani przez moment, że i w tym zakresie nasz niezawodny "postęp" dałby radę jakoś "katolicko" to uzasadnić, gdyby się postarał. Poszłaby śpiewka, że nagość i seksualność to dary boże, że ciało ludzkie to arcydzieło zaprojektowane przez Stwórcę i że tak naprawdę co w tym złego, że ktoś sobie na cycki popatrzy w dawnej świątyni? Zresztą, nie oszukujmy się – nie ma czegoś takiego, czego lewacy nie daliby rady zrelatywizować dla potrzeb swojej propagandy i dla zaspokojenia swojego głodu nienawiści do wszystkiego, co chrześcijańskie. Gdyby trzeba było "zojtamojtamizować" (nie szukajcie w słowniku) wspólne oglądanie pornoli w jakiejś zabytkowej katedrze – też dadzą radę. A tłum bezmózgich odbiorców poleciałby za ich narracją jak ćmy do ognia.

Kościół Świętego Piotra w Liverpoolu to najstarsza katolicka świątynia w tym wielkim mieście. Wybudowano ją w 1788 roku. Służyła miejscowym katolikom przez długie lata, przetrwała bardzo ciężkie bombardowanie w czasie II Wojny Światowej – tę historię szczegółowo opisywał miejscowy proboszcz. Po wojnie odbudowano zniszczone przez hitlerowców elementy, ale kiedy nastały czasy pokoju i Bóg przestał być ludziom potrzebny, mieszkańcy Liverpoolu woleli modlić się do pięknie uczesanego Johna Lennona. Świątynia przestała pełnić swoją pierwotną funkcję (czyli katolickiego kościoła z mszami odprawianymi w języku angielskim) już 30 lat po wojnie. Tymczasowo przekazano ją społeczności Polaków mieszkających w Liverpoolu. Dziś mało kto o tym wie, ale przez 2 lata ta najstarsza katolicka świątynia w Liverpoolu była znana jako parafia... Matki Boskiej Częstochowskiej. Ostateczne odebranie świątyni statusu sakralnego nastąpiło w 1993 roku. Aktualnie Dom Boży przekształcono w przyjazną dla środowisk LGBT restaurację, gdzie odbywają się potępiane przez Kościół imprezy Halloween, a w każdą sobotę odbywają się tu imprezy Voo-Doo, gdzie – sprawdziłem w galerii zdjęć – promowana jest czarna magia, okultystyczne symbole, kult śmierci (idealnie pasujący do cywilizacji śmierci, czyli epoki, w której przyszło nam umierać), odwrócone krzyże i inne satanistyczne symbole podawane w formie dobrej zabawy. Ot... idealne przeznaczenie dla miejsca stworzonego po to, by ludzie mieli gdzie deklarować Bogu: "wyrzekamy się Szatana".

Niemieckie bomby i dzikie ataki bolszewickich hord niszczących i podpalających wszystko, co napotkały na swojej drodze, zniszczyły bardzo wiele katolickich kościołów, kaplic i miejsc kultu. Większość z nich udało się jednak – dzięki determinacji, tytanicznej pracy i autentycznej wierze milionów ludzi – odbudować lub odrestaurować po wojnie.

Jak jednak naprawić straty, które wyrządziła świątyniom marksistowska ideologia, która – bez jednego wystrzału (!) – pozamieniała miejsca modlitwy w skateparki, kluby nocne, bary i siedliska legalnego okultyzmu? W jaki niby sposób można to teraz odwrócić? Legalnie, prawnie – sprawa jest przegrana. Kościoły tracą swoje sakralne statusy bezpowrotnie i nie da się ich przecież odebrać obecnym właścicielom bez ich zgody. Co zostało ludziom wierzącym, prócz nadziei, że za chwilę z nieba zstąpi Chrystus i znów przepędzi intruzów z domu swego Ojca? Pomijając tę kwestię, oddanie świątyń w prywatne ręce i robienie z nich cyrku, to przecież tylko wierzchołek prawdziwego problemu. Największy sukces intelektualnych spadkobierców Marksa, Lenina i Trockiego to oderwanie milionów ludzi od Boga i wiary, opustoszenie kościołów w europejskich państwach. A i tak przecież pomijam liczne przypadki, gdy w tym samym czasie, kiedy burzone lub przerabiane na pole golfowe są kościoły – budowane są meczety. Nie brak też sytuacji, w których to właśnie kościoły są zmieniane w meczety.

Tak, wniosek nasuwa się prosty. Dla katolickich świątyń lepiej by było, i miałyby nieporównywalnie większą szansę na odbudowę, gdyby zostały trafione bombą i obrócone w stertę gruzu i cegieł, niż teraz, gdy są pożerane ogniem zamaskowanej, ale najbardziej zbrodniczej ideologii w dziejach ludzkości.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi troszkę po dekomunizować Polskę. Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.