wtorek
| 19 listopada 2019

Wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych nie tylko oznaczają kontynuację rządów PiS, czego wszyscy się spodziewali, ale przede wszystkim wielkie zwycięstwo Konfederacji, co wielu spędza sen z powiek.

Mimo jednoznacznej wyborczej wygranej i rekordowej, dużo większej liczby głosów w porównaniu z poprzednimi wyborami (wzrost z 5,7 mln do ponad 8 mln) PiS znalazło się w nieco gorszym położeniu niż przed elekcją. To skutek wyższej o 21% frekwencji niż w 2015 roku oraz awansu Konfederacji. PiS wraz z przybudówkami (Porozumienie wprowadziło 18 posłów, a Solidarna Polska – 17) ma większość w Sejmie (235 posłów), ale po pierwsze, nadal nie ma większości, która mogłaby zmienić konstytucję i po drugie, utraciło większość w Senacie (spadek liczby mandatów z 61 do 48). Oznacza to, że nie będzie możliwe tak szybkie przyklepywanie wszystkich sejmowych ustaw, jak było w poprzedniej kadencji. Potrzeba im trzech senatorów, by była większość. W związku z tym możemy się spodziewać ruchów PiS, mających na celu przejście na stronę partii rządzącej kilku senatorów z innych opcji (do wzięcia jest np. trzech senatorów PSL), tak jak stało się to z posłem Adamem Andruszkiewiczem, byłym prezesem Młodzieży Wszechpolskiej, który opuścił szeregi Kukiz’15, by objąć stanowisko wiceministra resortu cyfryzacji. Nie zmienia to faktu, że po raz drugi w historii III RP partia rządząca wygrywa wybory parlamentarne i pozostanie u steru władzy (pierwszy raz miało to miejsce w 2011 roku, kiedy to PO utrzymała władzę po czterech latach swoich rządów).

– Samodzielna większość po 4 latach rządów – to bardzo duży wyczyn i raczej rozczarowanie wielu ludzi z PiS, że nie dostali więcej, nie ma „pokrycia w rzeczywistości” – skomentował na FB Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

To świetny przyczółek

Jednak z pewnością wybory te są przede wszystkim wielkim zwycięstwem Konfederacji Wolność i Niepodległość, na którą zgłosowało 1,25 mln osób i która uzyskała 6,81% poparcia. W majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego ugrupowanie Janusza Korwin-Mikkego zdobyło 621 tysięcy głosów. Oznacza to podwojenie stanu poparcia w ciągu pięciu miesięcy! Jak zauważył poseł Robert Winnicki, jest to najlepszy wynik po 1989 roku, jeśli chodzi o ideową nieokrągłostołową prawicę w Polsce.

– To jest olbrzymi sukces – powiedział na powyborczej konferencji prasowej poseł Winnicki, dziękując jednocześnie wyborcom.

W efekcie Korwin-Mikke wraca do Sejmu po 26 latach, Krzysztof Bosak – po 12 latach, a Robert Winnicki i Jakub Kulesza utrzymali swoje mandaty. Łącznie Konfederacja będzie miała 11 posłów, w tym 5 z partii Korwin-Mikkego, 5 z Ruchu Narodowego i Grzegorza Brauna.

To świetny przyczółek, aby dalej budować coraz silniejszy obóz antyestablishmentowy z myślą o tworzeniu koalicji rządowej po wyborach parlamentarnych w 2023 roku.

– W pięć miesięcy zdobyliśmy ponad pół miliona głosów! (…) Zaufaliście nam i teraz mamy cztery lata, żeby z wyniku prawie 7% zrobić 17%, 27%, 37% – napisał na FB Tomasz Grabarczyk z Konfederacji, któremu nie udało się uzyskać mandatu posła.

Jest na to szansa tym bardziej, że wyjątkowo duże poparcie Konfederacja ma wśród osób młodych (20,2% głosów wśród wyborców w wieku od 18 do 29 lat). Byle tylko nie zaprzepaszczono tej szansy, tak jak beznadziejnie pogrzebane zostały nadzieje związane z formacją Kukiz’15.

– W sądzie odebraliśmy jeszcze ciepłe papiery potwierdzające nasze istnienie i ruszyliśmy od razu w fazę politycznej rywalizacji z największymi siłami politycznymi w kraju. Z pewnością to nie maksimum naszych możliwości. To, na co nas stać, będziemy mogli pokazać dopiero w kolejnych kampaniach. Obserwując struktury partii skupionych w Konfederacji, mam wrażenie, że my się dopiero rozkręcamy – mówił jeszcze przed wyborami Krzysztof Bosak w rozmowie z dwutygodnikiem „Najwyższy CZAS!”.

Te wyniki wyborów potwierdziły też, że złą decyzją Piotra Liroya-Marca było opuszczenie Konfederacji i budowa własnego komitetu wyborczego. Te głosy mogłyby wesprzeć Konfederację. A tak, okazały się stracone, choć było to zaledwie 0,1% poparcia, co nie zmieniłoby sytuacji.

– Stworzymy w Sejmie zjednoczone koło 11 posłów, a to dopiero początek. Nasze ugrupowanie istnieje dopiero 8 miesięcy, więc jeśli w tak krótki czasie osiągnęliśmy taki wynik, to przyszłość musi należeć do nas! Konfederaci, ruszamy do boju o lepszą Polskę! – napisał na FB Jacek Wilk, były już poseł Konfederacji, który teraz nie uzyskał mandatu.

Konfederacja nie zawiedzie

O poziomie merytorycznym wyborców i fatalnym stanie systemu nazywanego demokracją świadczy kilka przykładów. Po pierwsze, niestety, nastąpił powrót do sejmowych ław postkomunistów (po wcześniejszym ulokowaniu kilku europosłów w Parlamencie Europejskim). To hańba! Do Sejmu dostało się aż 24 polityków SLD. A wydawało się, że po ich przegranej przed czterema laty postkomuniści na zawsze odejdą w polityczny niebyt i nigdy już nie pojawią się w polskim parlamencie. Do tego dochodzą komuszki z młodszego pokolenia. Po drugie, dotychczasowy poseł PO Stanisław Gawłowski został wybrany na senatora, mimo że jest oskarżonym w tzw. aferze melioracyjnej. Po trzecie, mimo afery taśmowej mandat uzyskał Sławomir Neumann, a w samym Tczewie, którego mieszkańców opluwał, zagłosowało na niego niemal 5% wyborców! Po czwarte, z listy PO do Sejmu dostała się też znana z głupkowatych, antypisowskich i antyklerykalnych filmików na YouTube Klaudia Jachira, a – po piąte – nie weszli świetni merytorycznie kandydaci Konfederacji – Jacek Wilk, dr Sławomir Mentzen, Marcin Sypniewski i wielu innych.

Czy posłowie Konfederacji zdadzą egzamin i będą merytorycznie punktować działania nowego rządu PiS i przynajmniej próbować blokować jego antyrynkowe zapędy? Jest na to duża nadzieja, biorąc po uwagę obecność na sali sejmowej takich osób, jak Jakub Kulesza czy Robert Winnicki, którzy już to pokazywali w poprzednim Sejmie czy Janusz Korwin-Mikke, Dobromir Sośnierz i Grzegorz Braun. Ci dwaj pierwsi już świetnie punktowali socjalistów w PE, a po tym ostatnim także niczego innego nie można się spodziewać. Nowy poseł Konfederacji Artur Dziambor już obiecuje, że Konfederacja nie zawiedzie.

– Jestem zachwycony i przekonany, że Konfederacja wprowadzi wielkie zmiany w systemie, przede wszystkim podatkowym, ale również w szkolnictwie, którym należy zająć się natychmiast. Dziękuję wszystkim Polakom, którzy nam zaufali. Obiecuję, że nie zawiedziemy – powiedział Dziambor. – Konfederacja jest siłą wolnorynkową i tym różni się od wszystkich pozostałych komitetów. Jesteśmy otwarci na współpracę w kwestiach, które nas interesują, ale patrzymy na sprawy merytorycznie. Nie idziemy do Sejmu po stanowiska, tylko po obniżki i likwidacje podatków, zwiększanie swobód obywatelskich, zmniejszanie siły systemu nad obywatelem – przekonywał.

Choć ze strony niektórych polityków Konfederacji widać otwartość na ewentualną współpracę z PiS, by forsować wolnorynkową agendę, to nieco inaczej sprawy się mają po drugiej stronie. Prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz przynajmniej w niektórych sprawach, jak np. światopoglądowych nie wyklucza współpracy PiS z Konfederacją. Jednak Adam Lipiński, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania z PiS, dopuszcza rozmowy z Konfederacją, ale tylko w ostateczności. Z kolei wicepremier Jarosław Gowin, który swego czasu był bardzo bliski środowisku wolnorynkowemu, powiedział, że „na pewno nie chciałbym koalicji z Konfederacją” z uwagi na jej prorosyjskość. Ale to właśnie Porozumienie Gowina mogłoby zmienić front i wraz z Konfederacją blokować etatystyczne zapędy PiS.

Dlatego trudno liczyć na to, że uda się w ramach kompromisu przy jakiejś ustawie zahamować podwyżki podatków czy interwencjonistyczne praktyki PiS. W tej sytuacji rację może niestety mieć Korwin-Mikke, który uważa, że nie ma sensu przedstawiać żadnych projektów ustaw, bo „PiS i tak je odrzuci”. Tak wielokrotnie w poprzedniej kadencji parlamentu PiS odrzucało sensowne projekty Kukiz’15. Więc realnie wpływ posłów Konfederacji na proces legislacyjny będzie niewielki. Pozostaje czynnik propagandowo-medialny, który może zostać wykorzystany w ramach budowy kapitału politycznego przed kolejnymi wyborami.

Fot. Konfederacja, Facebook; Agnieszka Radzik

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor czterech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.