czwartek
| 09 kwietnia 2020
Razprozak | 15 stycznia 2020

W TVN – nie zobaczysz, w "michnikówce" – nie przeczytasz

W TVN – nie zobaczysz, w

Pogrzebałem trochę w niemieckich źródłach, w tym na portalach regionalnych, i o to kilka sylwestrowych ciekawostek, które wytropiłem – z pominięciem ogromnych zamieszek w Lipsku, wywołanych przez niemiecką lewicę, a opisanych przez większość mediów (bo z powodu skali wydarzeń, nie dało się ich upchnąć pod dywan). 

Dortmund. Dwie młode dziewczyny (17 i 18 lat) molestowane przez 49-letniego mężczyznę na dworcu głównym. Jak zeznali świadkowie całej sytuacji, zboczeniec napastował swoje ofiary, między innymi łapiąc je za krocze wbrew ich woli. Mężczyzna został aresztowany, narodowości nie podano do wiadomości publicznej. W Kreuzbergu pojawiły się doniesienia o mężczyźnie, który celował w dzieci materiałami pirotechnicznymi. W Treptow grupka ludzi strzelała do przechodniów z broni miotającej, prawdopodobnie gazowej. Przed północą, nieznane postaci rzucały petardami w samochody pędzące autostradą w Berlinie.

W samej stolicy Niemiec doszło do 24 ataków na... strażaków. Szef berlińskiej straży pożarnej relacjonował: ,"To, co dziś obserwuję, przeraża mnie. Te ataki na naszych funkcjonariuszy się nasilają." W berlińskich dzielnicach Pankow i Neukolln dochodziło do ataków na... karetki pogotowia. Atakowano także policjantów na służbie. "Bild" porównał te wydarzenia do... scen wojennych. Jak informuje rzecznik prasowy policyjnych związków zawodowych: "Przekroczono nowe granice brutalności, już nawet kierowcy ambulansów są atakowani bronią gazową." Kierowca berlińskiego autobusu zgłosił, że podczas wykonywania pracy, czyli przewożenia pasażerów, w przednią szybę jego pojazdu rzucono petardę. Mogło dojść do tragedii. Świadkowie zeznali, że petardę rzucono w autobus z pobliskiego budynku. Podczas sylwestrowych uroczystości przy Bramie Brandenburskiej, aresztowano czterech mężczyzn podejrzewanych o napaść seksualną na kobiety, tożsamości ani narodowości oczywiście nie podano. Wiadomo tylko, że łapali za piersi i genitalia obce sobie kobiety, czyjeś żony, córki, siostry. Do molestowania kobiety doszło również na Alexanderplatz. Na stacji kolejowej w Lubben dwóch mężczyzn wysadziło w powietrze automat do napojów. Jak zeznali obserwujący całą sytuację świadkowie, sprawcy po dokonaniu eksplozji ukradli napoje i czipsy, w końcu co to za Sylwek bez szamy i popitki. Cholera, a ja - głupi - kupowałem... Również w Scheebergu, przy ulicy Keilbergring, dwóch młodych mężczyzn wysadziło w powietrze automat z papierosami. Palacz, jak ma ochotę zakurzyć a nie ma drobnych pod ręką, to się przed niczym nie cofnie! No, przynajmniej w postępowych Niemczech.

W Hamburgu sylwestrowy nastrój udzielił się mieszkańcom już dzień szybciej, czyli 30 grudnia. Wtedy to pewnemu Rumunowi spodobała się na stacji metra pewna Iranka. Zazwyczaj jak się facetowi kobieta spodoba, to zagada głupio, komeplement powie albo kwiatka kupi. W świecie postępu wygląda to już jednak nieco inaczej. Rumun po prostu na jej widok wyjął wibrator. A że kobieta nie wyraziła większego zainteresowania gadżetem, mężczyzna podszedł do niej i zaczął ją tym wibratorem smyrać po twarzy. Wtedy nadjechał pociąg, kobieta wsiadła, on za nią, wibrator razem z nimi. Facet dalej próbował zainteresować Irankę gumowym penisem, ale ta stawiała opory. Przerzucił się więc na 52-letnią Niemkę, ale ta zareagowała stanowczo, do akcji wkroczył też jakiś Syryjczyk. W czasie szamotaniny gumowy kutafon spadł na podłogę i został wykopany za drzwi. Postępowego romantyka zatrzymała policja. Swoją drogą - Rumun smyrający w Niemczech Irankę wibratorem po twarzy. Jeśli w piekle mają telebimy, mam nadzieję, że Hitlerowi puszczono tę scenkę. Jego rozpacz byłaby chyba jedynym pozytywnym aspektem tego wszystkiego.

We Frankfurcie też mieli większe problemy niż sylwestrowe disco-polo w telewizji. Grupa nastolatków próbowała dostać się na sylwestrową imprę w klubie Velvet. Bramkarz jednak na etapie selekcji podjął decyzję, żeby ich nie wpuszczać - być może uznał ich za agresywnych prostaków. No więc ci postanowili udowodnić, że bramkarz pomylił się w swojej ocenie, i że wcale nie są agresywnymi prostakami - a jeden z nich, 18-latek, udowodnił mu to, wbijając mu nóż w brzuch. Drugiemu ochroniarzowi wbił nóż w klatkę piersiową. Ranił też dwóch kolejnych, po czym zaczął uciekać. Stan zdrowia jednego z ochroniarzy oceniono jako bardzo ciężki. W innej dzielnicy Frankfurtu, strażacy zostali obrzuceni petardami w trakcie gaszenia pożaru.

To jednak nie jedyne "atrakcje", na jakie mogli liczyć tej sylwestrowej nocy mieszkańcy (i przede wszystkim mieszkanki) Frankfurtu. 20 minut po rozpoczęciu nowego roku, doszło do napaści seksualnej. Policja przyjechała na miejsce i wszczęła śledztwo, ale sprawcy nie udało się ująć. Inna kobieta była molestowana seksualnie na moście Holbeinsteg - tu jednak sprawca miał mniej szczęścia i został złapany przez policję. Narodowości, rzecz jasna, nie podano do wiadomości publicznej. Również w dzielnicy Alt-Sachsenhausen doszło do aresztowania dwóch napalonych byczków, którzy pozwalali sobie na więcej niż mogli i zostali oskarżeni o molestowanie. W Chemnitz, na dzień przed Sylwestrem, trzech mężczyzn sączyło browary w restauracji, a kiedy obsługiwał ich kelner obcokrajowiec, obsypywali go rasistowskimi obelgami i hajlowali. Ach ten TVN, nigdy go nie ma tam gdzie jest najbardziej potrzebny... Po co to z kamerą w błocie siedzieć po kolana, albo w krzaczorach użerać się z komarami i pająkami, w oczekiwaniu że się jakiś naziol na bagnach pojawi - w Niemczech się nie chowają, można na nich w cieplutkiej restauracji zaczekać, sącząc drinka!

W Sindelfingen, niedaleko Stuttgartu, imprezka sylwestrowa była tak udana, że nawet o 4:50 rano jakiś napalony facet w kapturze miał chrapkę na 56-letnią kobietę, i dokonał na nią napaści seksualnej na przystanku autobusowym niedaleko cmentarza. Kobieta zaczęła głośno krzyczeć (chyba jakaś mało tolerancyjna...), więc wystraszony niedoszły gwałciciel spłoszył się i pognał do pobliskiego lasu. Policja podała wzrost poszukiwanego, poinformowała, że był w kapturze, ale więcej danych nie podała, więc pozostaje nam się tylko domyślać.

W Annaberg-Buchholz, nieznani sprawcy ostrzelali z broni palnej samochód kontrolny należący do urzędu miasta. Policyjni specjaliści znaleźli kule w samochodzie i jego bezpośredniej okolicy, co świadczy o tym, że poszła cała seria. Nie jest znana dokładna data ostrzelania, wiadomo tylko, że doszło do tego ,"na przełomie roku", ale można w ciemno stawiać, że sprawcy wykorzystali do tego sylwestrowy hałas, który zagłuszył ich akcję. Rolf Schmidt, burmistrz miasta, smutno konstatuje: ,"Ten akt jest nawiązaniem do tendencji w ostatnim czasie - jest coraz mniej wzajemnego szacunku. Dotyczy to rozwiązywania problemów osobistych i społecznych, nienawiści w komentarzach internetowych, a także konkretnych działań. Wszystko to pokazuje, że granica przemocy staje się coraz mniejsza." W Gutersloh 11 osób zatruło się tlenkiem węgla, bo... zrobili sobie grilla w mieszkaniu. Dwie osoby były w tak ciężkim stanie, że trzeba je było przetransportować do specjalistycznej kliniki z komorą ciśnieniową.

We Flensburgu, w pierwszych godzinach nowego roku, kilka osób zaszlachtowało nożami 24-letniego mężczyznę. Według relacji, z miejsca zdarzenia uciekło pięciu lub sześciu mężczyzn w wieku od 20 do 30 lat, a policja opisała ich jako ludzi o ,"ciemnych włosach i ciemnej cerze". Zdaniem niektórych świadków, byli ubrani na biało. Oczywiście tylko gdybam, ale podejrzewam, że skoro to ciemnoskórzy ubrani na biało, to pewnie mieli na sobie kitle lekarskie i atakowali nie nożami, tylko skalpelami. Ale cóż, operacja się nie powiodła i pacjent zmarł. A lekarzom w katolickiej Polsce to nigdy się nie zdarza operacji schrzanić...? Zdarza się, zdarza, więc nie wyciągajcie pochopnych wniosków, ksenofoby. W Mannheim nieznany sprawca uderza mężczyznę, powala go na ziemię, a gdy ten już leży - jest kopany w głowę, doznaje poważnych uszkodzeń.

A jako puenta, porównanie komunikatów podsumowujących sylwestrową noc w Polsce i w Niemczech. "Nie odnotowaliśmy tam (na imprezach masowych) żadnych poważnych incydentów. Za nami spokojna noc, liczba interwencji nie odbiegała od średniej podczas weekendów i dni wolnych." (komisarz Dawid Marciniak). A u "somsiada"? Burkhard Jung, burmistrz Lipska: "Niestety nowy rok zaczął się od gwałtownego wybuchu przemocy kryminalnej. To niewiarygodne, jak brutalna była ta noc". I raport na żywo, z oficjalnego konta berlińskiej straży pożarnej na Twitterze: ,"Kilka osób próbuje otworzyć drzwi do naszej kabiny, i strzelają do drzwi. Jesteśmy przerażeni."

Fot. A. Radzik 

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi "troszkę podekomunizować Polskę". Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.