piątek
| 10 kwietnia 2020
Razprozak | 29 stycznia 2020

Naszym lewakom brakuje luzu

Naszym lewakom brakuje luzu

Miejmy to za sobą - tak, to prawda, Ricky Gervais ma w sobie bardzo dużo z lewaka. Dzieli mnie z nim cały ocean światopoglądowy, i pomimo ostatniego wystąpienia na gali Złotych Globów (do tego jeszcze nawiążę), trudno nagle uważać go za jakiś prawicowy autorytet, czy idola dla konserwatystów. Gervais ma cholernie daleko do wszystkich najważniejszych w moim życiu wartości - do chrześcijaństwa, konserwatyzmu, wartości patriotycznych i tak dalej. Z niektórymi jego wypowiedziami nie zgadzam się wręcz skrajnie. Krytykuje wiarę (między innymi moją), twierdzi że walka o prawa gejów nie powinna mieć żadnych ograniczeń (co jest kompletnym kretynizmem, bo walka o WSZELKIE prawa powinna mieć jakieś granice), w dodatku namawiał do głosowania na brytyjskich lewaków, żeby odsunąć od władzy brytyjskich konserwatystów. A jednak trudno mi uciec od wrażenia, że temu gościowi należy się... szacunek. I to ze wszystkich stron politycznej czy światopoglądowej barykady.

Gervais jest w swoich poglądach po prostu autentyczny - mówi to co myśli nie dlatego, że kalkuluje czy to mu się opłaci, tylko po prostu dlatego, że faktycznie tak uważa. I można się z nim zgadzać albo wręcz przeciwnie, ale swoją uczciwością i bezkompromisowością zasługuje na szacunek. Z takimi ludźmi da się prowadzić dialog. Takich można próbować przekonywać. Nie jest zabetonowany w żadnym konkretnym światopoglądzie, ma otwarty umysł, można z nim walczyć na argumenty (jeśli oczywiście ktoś ma odwagę).

A trzeba wiedzieć, że walka na argumenty z Gervaisem, w przeciwieństwie do 99% innych osób lewicujących, wcale nie jest bułką z masłem - z tłumu wyróżnia go przede wszystkim inteligencja, ostry umysł. Świetnie można to było zauważyć choćby w programie, w którym gościł u lesbijki Ellen Degeneres. Gospodyni ma taki moment programu, w którym bawi się z gościem w grę polegającą na odpowiedzi na pytanie w ciągu 5 sekund, co bywa naprawdę bardzo trudnym zadaniem. Dowiódł tam swojej błyskotliwości w paru przypadkach, np. na pytanie: ,"Wymień 3 filmy, w którym brał udział Tom Hanks", odparł niemal bez namysłu: ,"Toy Story, cz. 1, 2 i 3". Na pytanie jakie 3 różne emocje towarzyszą mu podczas prowadzenia gali Złotych Globów, odparł bez namysłu: "Strach, radość i OBCIACH". Albo: ,"Statuetka Złotych Globów jest okrągła. Wymień trzy inne rzeczy, które są okrągłe". Odpowiedź Ricky'ego: ,"Planeta Ziemia i... moje jaja." Jakby nie liczyć, wyrobił się - 3 przedmioty w 5 sekund. Może prymitywne, ale bez wątpienia - błyskotliwe.

Jak więc widać, zjawisko poprawności politycznej jest mu zupełnie obce, zresztą kto oglądał stworzony przez niego serial "The Office" (moim zdaniem jeden z najzabawniejszych w historii), ten dobrze wie, że wiele razy balansuje się tam na krawędzi wyśmiewania stereotypów, łamania tabu (ale z humorem i z głową, a nie dla samego skandalizowania) i spuszczania powietrza z tego wszystkiego, co przesadnie nadęte. No ale oczywiście największy show dał podczas gali Złotych Globów. W poprzednich latach również potrafił dowalić tak, że aż iskry leciały, ale dopiero teraz jego występ można śmiało określić jako legendarny. Nie będę tu dzisiaj cytował jego przemówienia, bo temat był już wałkowany w wielu miejscach, a jeśli ktoś nie widział, bez problemu sobie wygoogluje perełki z jego przemówienia.

I wcale nie chodzi o to, że po prostu dowalił jakimś tam gwiazdorkom. Nie chodzi tu o jakąś atawistyczną radochę plebsu, że panicze po dupie dostali. Chodzi o coś więcej. On wszedł w tę strefę wzajemnego klepania się po pupach, w to kółko wzajemnej adoracji, i jak rasowy gitarzysta zagrał na strunach ich pychy, narcyzmu i pompatyczności. Wytknął na oczach kamer i milionów telewidzów takie tematy, które mainstreamowe media próbują zamilczeć z zapałem godnym bolszewików. Tematy, o których mówi się właściwie tylko na garstce niepoprawnych politycznie profilach społecznościowych i w ,"oszołomskich" mediach, docierających do ułamka społeczeństwa. Gervais zburzył lewakom spokój, jednym brutalnym ruchem zerwał im klapki z oczu - oczywiście tylko na krótką chwilę, bo światło prawdy tak ich oślepiło, że natychmiast na nowo je sobie przyspawali. Ale czasu nie cofną, tego ,"incydentu" nie wymażą. Ten niepokój będzie tkwił gdzieś na tyłach ich prawie pustych głów.

A wyobraźcie sobie u nas taką scenkę, tyle że jeszcze bardziej hardkorową i niepoprawną politycznie. Rozdanie nagród, np filmowych, albo gala ,"Człowiek roku Gazety Wyborczej", albo cokolwiek w tym stylu. Na sali zawsze to samo towarzystwo, bohema, skisła śmietanka towarzyska, czekająca na kolejną porcję prostackich dowcipasów o Tupolewie, kocie Jarosława, fryzurze Beaty Szydło. A tu nagle wjeżdża Maciuś Stuhr (albo Kubuś Wojewódzki), cały na biało, i niespodziewanie rzuca TAKI monolog: ,"No witam was, bando zadufanych w sobie nieudaczników! Jak się bawicie, zgrajo resortowych, rozpieszczonych bachorów, które bez protekcji rodziców skończyłyby za ladą gdzieś w mięsnym na prowincji? Coś o tym wiem, bo sam - gdyby nie wysoko postawiony tatuś - w telewizji mógłbym robić najwyżej za szatniarza. Długo mówić nie będę, nie mam sumienia odrywać was od waszej ulubionej czynności, czyli lizania się po własnych jajach. Co jest, coś nie tak powiedziałem? Majka, czemu takiego karpia strzeliłaś? Macie miny jak Andrzej Wajda w 2015".

Wybaczcie, że moje przemówienie jest takie chaotyczne, ale to przez to, że mnie tu w ostatniej chwili ściągnęli. Galę miał prowadzić marszałek Grodzki. Miał was powitać a następnie odczytać kto zdobył nagrodę, ale w czasie próby generalnej koperty mu się pop***ły i zamiast wyjąć kartki z nazwiskiem laureata, wyjął 200 zł. No to organizatorzy zrezygnowali z niego, żeby uniknąć skandalu, i zadzwonili do Kingi, ale ta, gdy usłyszała, że nazwisko laureata ma odczytać z kartki, czyli z zamordowanego drzewa, to oburzyła się, zakończyła rozmowę i ze złości pieprznęła telefonem tak mocno, że aż z jej dębowej komody drzazgi poleciały. No to zadzwonili do Biedronia, ale gdy ten poinformował: ,"Jestem w Kaliszu", to odparli: ,"No trudno, to nie będziemy panom przeszkadzać." Następny w kolejce był Wałęsa, i już miał się zgodzić odczytać nazwisko zwycięzcy, ale gdy dowiedział się, że to nie jego nazwisko, i że wygrał ktoś inny, to taką im wiązankę puścił, że aż im w pięty poszło. Na nic zdało się tłumaczenie, że chodziło o kategorię: ,"Najlepsza rola drugoplanowa w serialu komediowym". No więc padło na mnie.

Dobra, ja już będę powoli kończył, a na koniec mała rada - uważajcie żeby nie przesadzić z tym wzajemnym klepaniem się po dupach. Żeby wasze poślady nie stały się bardziej czerwone niż wasz rodowód. I uważajcie żeby od tego wzajemnego lizania się po różnych mrocznych miejscach, wasze języki nie stały się bardziej brązowe od ,"brunatnej fali", którą nazywacie każdego kto śmie nie beczeć razem z wami w identycznej tonacji. Na dziś to tyle, a od jutra wszyscy wracajmy do tego, w czym jesteśmy najlepsi - do pouczania biedackich warstw społecznych, którymi gardzimy i których potrzebujemy tylko w takiej relacji, w jakiej dziwka potrzebuje alfonsa. Wracajmy do zgrywania ekspertów od absolutnie wszystkiego, do pieprzenia głupot i do wmawiania wszystkim wokół, że zależy nam na Polsce, demokracji, Konstytucji i praworządności - a nie na powrocie do utraconego żłobu, na zachowaniu statusu nietykalnej elity i na zabetonowaniu starych układzików, dzięki którym takie (pozbawione choćby namiastki kręgosłupa moralnego) beztalencia jak my, mogą funkcjonować w dobrobycie i żerować na głupocie ślepo zapatrzonego w nas plebsu. Dzięki za uwagę.

Wyobrażacie sobie miny tych wszystkich cwelebrytów na widowni, przyzwyczajonych do zagłaskiwania ich na takich galach...? To musiałby być epicki widok. Ale to - nawet w dużo łagodniejszej wersji niż ta moja - pozostanie w sferze science-fiction, bo nasze lewaki - tak skore do najbardziej prostackich żarciochów z innych, takie bezpruderyjne, gardzące wszelkim tabu, takie wyluzowane, takie postępowe, cool i trendy - zapowietrzają się jak stary balon, kiedy sami stają się obiektem drwin albo celnej krytyki. Gervaisowi nie są godni butów wiązać. I parafrazując jeden z kultowych tekstów z filmu ,"Chłopaki nie płaczą", można z całą pewnością stwierdzić: ,"Naszym lewakom brakuje luzu". 

Fot. A. Radzik/ katemangostar freepik 

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi "troszkę podekomunizować Polskę". Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.