wtorek
| 23 października 2018
Marta Maciejewska | 12 września 2018

Państwowe nie tuczy, czyli Bonnie i Clyde polskiej polityki

Bonnie Clyde Petru Schmidt

Czy buta popłaca? Odpowiedź na to pytanie możemy poznać już wkrótce. Oto Bonnie i Clyde polskiej polityki postanowili zrobić skok na kasę. Ryszard Petru ma bowiem kolejny genialny plan. Plan finansowy oczywiście. Tym razem już nie franki a pieniądze polskich podatników.

Dieta z państwowego garnuszka najwyraźniej posmakowała Ryszardowi Petru. Nie tak dawno został on przecież posłem zawodowym. I zapewne dał spróbować tej strawy także swojej  towarzyszce życia (a do niedawna jeszcze dziewicy politycznej). Musiało im to przypaść do gustu, bowiem teraz oboje domagają się jeszcze deseru w formie zadośćuczynienia. Z państwowej kieszeni. No i kto za to płaci? Pan płaci. Pani płaci. My płacimy. To są nasze pieniądze.

W drugiej połowie lipca tym krajem wstrząsnęły dramatyczne wydarzenia. Obrońcy demokracji zmuszeni byli bowiem uciec się do starych wojennych metod – szmuglu. Na szczęście Ryszard Petru miał plan. Co prawda, nie do końca wypalił i do akcji musiały wkroczyć dwie Joanny d'Arc, jednak ostatecznie dwóch Obywateli RP udało się przeszmuglować. I mylili się ci, którzy ufali, że opary absurdu są tak gęste, że nie da się już podnieść ich stężenia. Mylili się i to bardzo.

Polskę obiegła bowiem informacja o represjach, jakim nadal poddawani są Ryszard Lwie Serce Petru i Dziewica Orleańska (w wersji nowoczesnej, używająca wyłącznie koni mechanicznych) Joanna Schmidt. Okazało się bowiem, że Ryszard zmuszony był wystosować do Pana Marszałka Kochanego Kuchcińskiego kolejne już pismo, w którym uskarżał się na naruszanie jego dobra osobistego w postaci prawa do wykonywania mandatu posła (i to przypomnijmy, zawodowego!).

Rzeczywiście, trudno wyobrazić sobie sytuację, w której poseł udaje się do Parlamentu, by spełnić swoją misję – wszystko dla dobra społeczeństwa, bo przecież zawsze działa się na rzecz tego, kto płaci, więc udaje się tam i... odbija od sejmowego szlabanu. Nie może wjechać na teren Sejmu, a jeszcze tylu Obywateli RP czeka na swoją kolej. Liberalno-społeczni mają przecież ograniczoną liczbę bagażników, zwłaszcza tych, które mogą przekroczyć magiczną granicę parlamentarnego szlabanu (złośliwi mogliby ubolewać, że zakaz ten nie ma przełożenia na życie wyborcze).

Ta historia mogłaby nawet bawić, ot taka słabsza, ale nowoczesna, wersja Bonnie i Clyd'a, gdyby nie fakt, że to się dzieje naprawdę. Śmieją się może Petru i Schmidt oraz ci Polacy, którzy potrafią łączyć wątki – i wiedzą, kto za to płaci. Śmieją się, z tą tylko różnicą, że jest to śmiech z bezsilności, jaki ogarnia człowieka w tak dobrze nam znanym klimacie absurdu.

Być może wypad na Maderę był finansowany z prywatnych kieszeni, jednak teraz najwyraźniej złotousty Ryszard postanowił się odkuć. A ostatnio jego budżet trochę ucierpiał. Poza tym po prostu nadarzyła się sposobność, więc grzechem by było jej nie wykorzystać. Było, nie było, wypad na Maderę musi się zwrócić.

Fot. Aleksandra Kasperska


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.